Czy ostatnio (np. styczen) ktos wjezdzal do UK i dostal wize studencka?

        Chodzilo mi o to czy jesli wykupie kurs na 30 tygodni
a wyjade w marcu to czy bede mial prawo do pracy (20h/tydzien jako
student. Zaniepokoila mnie sytuacja opisana tutaj:

http://londynek.net/dyskusje/message?message_id=93893&forum_id=3184

 Wiza NIE JEST
 pieczatka wjazdowa wbijana na granicy, jesli to miales na mysli.

Przyznaje ze jestem tu zielony. Myslalem ze to ta pieczatka.
A jesli moge spytac to jak ona wyglada? Wbijaja pieczatke i do tego
jakas dodatkowa wize wbijaja (jest to tez pieczatka, czy tak jak w
innych krajach wklejka z masa podpisow i pieczatek)
        Swoja wiedze na temat wiz wbijanych na granicy czerpalem z:
http://www.lsj.pl/przewodnik/przewodnik.pdf
tam na stronie 6 i 7 sa wzory pieczatek

Cytat:

Aha, jezeli nie masz srodkow na utrzymanie sie przez tych kilka
tygodni, zastanow sie nad cala impreza. Tym bardziej, ze dla
urzednikow imigracyjnych pokazanie 200 funtow i deklaracja "znajde
sobie jakas prace, jezeli dostane work permit" nie jest zadnym
argumentem. Procedura na granicy pozostaje niezmieniona.



Tego jestem swiadom. Planuje zabrac okolo 1500 funtow.
Jednak wydajac co najmniej 400 funtow miesiecznie
na zycie i mieszkanie, bez mozliwosci pracy i tak sie one skoncza.
A nie chce ich wydawac niepotrzebnie.
        Jesli z ta niechecia do wydawania wiz studenckich jest to
prawda to wole poczekac troszke i pojechac w kwietniu.

Pozdrawiam

Pawel

 

Punki i milosc....


Cytat:



Ponoć dopuszczalne są już obie pisownie tego wyrazu.

[kontrolce,kontrolfau]

Pewien przewodnik w Górach Skalistych w USA miał bardzo złą sławę. Co
zabierał jakąś grupę turystów na wyprawę, zawsze ktoś ginął. Ww końcu
zainteresowała się tym policja. W śledztwie wyszło na jaw, że zły przewodnik
jest patologicznym mordercą. Sąd orzekł karę śmierci. W dniu wykonania
wyroku posadzono go na krześle elektrycznym. Włączono prąd, ale po
dziesięciu minutach okazało się, że delikwent wciąż żyje i z tajemniczym
uśmiechem stwierdza:
- Przecież wszyscy wiedzą, że jestem złym przewodnikiem.

Gdzie Meczet w 3miesiecie

Cytat:
| Drodzy mieszkancy 3miasta, mam skromne pytanko do was, gdzie znajduje sie
i
| czy jest jakikolwiek Meczet w 3miescie i czy warto go obejrzec od srodka.
| bardzo interesuje mnie kultura Islamu i chialbym sie troche blizej
zapoznac z
| nia, zwiedzajac np. jakis obiekt.
| dzieki serdeczne za jakies odpowiedzi

Witam, o ile się nie myle to jest na skrzyżowaniu ulic Polanki i Abrahama w
Gdańsku.



Jest, ale o ile wiem, otwarty raz czy dwa w tygodniu, a od wypadków z 11
września i późniejszych (próby podpalenia, wybicie szyb, pobicie wiernych)
- raczej niechętnie dla ludzi z zewnątrz.

"Prawdziwy" meczet polskich Tatarów, zabytkowy - jest w Kruszynianach.
Można go zwiedzać, przewodnik (chyba senior już nie żyje, ale syn pewnie
też ma sporą wiedzę) ze szczegółami chętnym opowiada o Islamie,
ceremoniach itd. Kruszyniany to Podlasie, pod ruską granicą, więc trochę
daleko, ale jak ktoś się interesuje, to warto.

Inteligencja sztuczna a wyższa


Cytat: Ponadto mogę zrobić "inteligencję " na poziomie IQ 120 (mając IQ 140),
która
będzie przewodnikiem życiowym dla osób o IQ <80.



Czy aby napewno ten wspolczynnik (IQ) prawidlowo oszcowuje inteligencje
danej osoby?
Wedlug mnie inteligencja to zdolnosc do przyswajania wiedzy, i poslugiwania
sie nia w codziennym zyciu a nie szybkosc obliczania problemow
matematycznych jak to jest najczesciej na testach tego typu.

MS

 

Plastyk jako przewodnik ?????

Cytat:         Cześć !!!!!!!!!

Podobno plastyk ma stać sie przewodnikiem poprzez domieszanie
pewnych polimerów ????!
Jeśli macie jakieś informacje na ten temat to bardzo prosiłbym o nie, bo
jeśli to wejdzie w życie do codziennego użytku to szykuje się ogromna
rewolucja w całej technologii na świecie !!!!!!



W jednym z ostatnich numerów "Wiedzy i życia" jest artykuł na ten temat.

W żałobie po utracie Największego Polaka

Cytat:Chociażby tym, że w kraju, w którym ponad 90% społeczeństwa to katolicy,



BZDURA! 90% jesli juz to twierdzi, ze wierzy w Boga, z czego czesc twierdzi,
ze jest katolikami. A prawda jest taka, ze wiekszosc prawdopodobnie nie tyle
co wierzy w Boga ale sie go boi - boja sie tego, ze po smierci wyladuja w
piekle, wiec myslac, ze to im cos pomoze mowia, ze wierza i jedza karpia na
Boze Narodzenie. A katolikow to tez ze swiaca szukac w tym kraju, wielu
twierdzi ze nimi jest, przy czym absolutnie nie przestrzegaja chocby 10
przykazan. Ciekawe, ze jak Papiez zyl to marudzili, ze jest zbyt
konserwatywny, ze niektore jego nauki sa niezyciowe i absolutnie ich nie
przestrzegali, a jak teraz niestety zmarl to zaraz opisy na gg, ze odszedl
ich przewodnik. Ci, co chociaz wiedza, ze nie przestrzegaja nakazow Kosciola
Katolickiego wala czesto tekstem, ze sa wierzacy-niepraktykujacy, co
oczywiscie jest zaprzeczeniem samym w sobie. Nie mozna przeciez wierzyc w
Chrystusa i zarazem nie przestrzegac jego nakazow i nie stosowac sie do jego
nauk, bo tak mi wygodniej. Nie mozna uwazac, ze dany nakaz Boski jest
niezyciowy i jednoczesnie wierzyc, ze Bog jest najwieksza madroscia.

Ze wszystkich ludzi jakich na razie w zyciu poznalem jedynie o dwoch moge
powiedziec, ze sa prawdziwymi katolikami, a nie jedynie frajerami, ktorzy na
pasterke czy ze swieconka pierwsi biegna ale juz w niedziele o kosciele nie
pamietaja.

Się jadło... dawniej

Cytat:przepisy tradycyjnych gdanskich potraw (są takie??????)


No właśnie... są? Bo miałbym kłopoty, żeby je wymienić. Już prędzej kaszubskie.
Z Grassa można wyczytać sporo przepisów, Stowarzyszenie GG robi nawet co jakiś czas kolacje (Teatr Gotowania według Güntera Grassa), gdzie można ich popróbować.
A napoje? Kiedyś były, takie jopejskie na przykład. Albo Hevelius, Kaper
Pociągnijmy ten wątek...

Przewodnik Wiedzy i Życia "Gdańsk i Pomorze Wschodnie" uczciwie pisze, że "stosunkowo najmniej widoczny w trójmiejskim pejzażu kulinarnym jest wpływ dawnej gdańskiej kuchni". A jakie są te dania? Kaczka po gdańsku (z warzywami, cząstkami pomarańczy i pomarańczowym likierem), sałatka po gdańsku (warzywa i gotowany dorsz), polewka gdańska (gulaszowa z siekanym ogórkiem kiszonym, oliwkami i kaparami). Gdańskie? Hmmm...
Z kaszubskich mamy zylc (galaretka z nóżek), rybonkę (zupa rybna z lanymi kluskami), śledzia, węgorza.
Cóż, może za mało bywam w "tradycyjnych" restauracjach, a za dużo w pizzeriach.

Fort 41 Bronowice Małe

To to jeszcze duzo wody w Wiśle przepłynie przez Kraków zanim zostaniesz przewodnikiem... Fort 42 nigdy nie istniał - była to bateria artyleryjska, a zasypany schron to odrębny obiekt bedący schronem amunicyjnym odcinka obrony. Fort 13 też nigdy nie istniał - był to bastion.
Z tymi połączeniami obiektów podziemnymi korytarzami to jest jakaś zaraźliwa choroba - najczesciej choruja na nią przewodnicy po Krakowie (to jest fakt z zycia!!!!!). Dość takich herezji

Z jakich źródeł korzystałeś zdobywając wiedzę w tym temacie

Całkiem już pogłupieli???

Lechu proszę spasuj. Skończyłam kurs. To był jeden z najfajniejszych okresów w moim życiu. Jestem dumna z tego, że udało mi się zdobyć uprawnienia przewodnika gorskiego. Komisja nie była bufoniasta chociaż dali mi odrobinę w kość. Jestem zawodowym przewodnikiem. Nie przekazuję słusznej prawdy. Zdobyłam bardzo dużą wiedzę o regionie, którą dzielę się z Gośćmi, których oprowadzam. Mimo tego ciągle dokształcam się. Jakim prawem moich Kolegów i mnie obrażasz.
Prawo do osądzenia mnie mają moi pracodawcy. Wczoraj i dziś obsługiwałam radę prezesów, gospodarczych VIP. Byli zachwyceni regionem. Swoją ocenę moich umiejętności przekazali prezesom Arłamowa. Ponoć impreza była poprowadzona perfekcyjnie. Taka ocena uszczęśliwiła mnie, bowiem okazała się, że wśród gości było kilku przewodników górskich i wykształciuchów z prof tytułami. Cudownie bawiliśmy się. Oprócz mnie był kolega przewodnik z Przemyśla (to było Jego najdziwniejsze zlecenie wsiadł obok bramy sanockiej, a wysiadł na Zniesieniu ), przewodniczka po Krasiczynie, pracownicy dydaktyczni BdPN i pan, który otworzył nam cerkiew w Leszczowatem.-oprowadzał nas po ekomuzeum Hoła. Wszyscy zawodowcy i amatorzy: przewodnicy, pracownicy naukowi, pasjonaci tworzyliśmy jedną drużynę. Prosze więc przestań wypisywać bzdury i nas obrażać.

Warunki pogodowe na szlakach w Tatrach

http://nowiny.z-ne.pl/s,d...me_i_zerdz.html

Chodzi o ten fragment:
>>– Przy zejściu nad staw była żerdka – mówi Skawiński. – Mało kto ją przekraczał. Ale jak widział przewodnika Piotra Konopkę idącego taflą w stronę Rysów, to próbował iść w jego ślady. Tu trzeba rozróżnić wiedzę i doświadczenie guru górskiego, jakim jest Konopka, od żółtodzioba. Postawimy tablicę, że zejście nad staw grozi utratą zdrowia lub życia.<<

Może ktoś z Was mi wyjaśni, co - w przypadku ruszenia lawiny - będzie tu miała do rzeczy wiedza i doświadczenie Konopki.

Pozwolę sobie przypomnieć przy okazji, że na wiosnę, granią z Tomanowej na Ciemniak szli Artur Hajzer w towarzystwie Piotra Pustelnika. Obydwaj posiadają wiedzę i doświadczenie wręcz książkowe i mimo tego pierwszy spadł z nawisem. Uratowała go tylko sprawna akcja pogotowia.

Panie Skawiński, tablice wieszajcie ale za głupie gatki dziękujemy.

Przewodnik nie jest turystą

Czepiacie się Lecha! Przodownika, przewodnika któremu zbrzydło juz to całe zamieszanie z turystami. Ja też uważam, że przewodnictwo to szlachetna forma nauczycielstwa i przekazywania wiedzy innym. Lechowi chodziło zapewne o to że człowiek. który wychodzi sobie w adidaskach to taki laik z Warszawy lub Pomorza i uwarza sie za niewiadomo kogo. Bo tak naprawdę nieważne czy znasz się na górach czy nie (o ile nie narażasz życia TOPR-owców i wychodzisz sobie do MO) to mam to gdzies. Góry są dla wszystkich. Ja który tyle się nachodziłem i pojechałem na mazury pożeglować tam ci żeglujący się patrzyli na mnie jak na jakiegoś idiotę z gór. Przewodnik to turysta, którym nie jest. Za dużo życia się oddaje górom żeby tak mówic o człowieku który je zna i wie o nich dużo - a dzisiaj słowo turysta to określenie pejoratywne. Tak więc Lechu - przewodnicy to ludzie którzy oddją górą część siebie i wiem coś o tym bo za niedługo zostane przewodnikiem górskim. A moich potencjalnych klinentów nie obrażam. mówię tylko, że są ludzie którzy chcą poznać i zdobyć wiedzę o górach wynajmując przewodnika a niektórzy wolą czytać z przewodników nyki - i to też jest SUPER, a inni przyjadą na krupówki i będa szukać zadymy, połażą po orlej i zostawia fajki, puszki po piwie. A z reszta to bardzo złożona kwestia i przewodnicy i ci co nie są zawsze będą się kłócic - bo co mi jakiś kleś będzie zabraniał przodem iść. O tym sie nie gada bo to ciężka sprawa i kłopotliwa.

Centrum Kreowania Liderów

Cytat:Co w tym smutnego?? Dla mnie ten człowiek zyskuje w oczach, że potrafi coś takiego przeprowadzić w dobry sposób. Pomijając, że sama jego osoba jest dość ciekawa, to chwałą mu, że potrafi zarobić na swoje hobby.
Typowo Polski sposób myślenia- siedzieć i czekać aż manna spadnie z nieba.



O no bez przesady - ja nie siedzę i nie czekam, ale też pracuję (w tym sporo pracuję wykorzystując swoje górską wiedzę i umiejętności).
Właśnie skończyłam poprawiać kolejny rozdział przewodnika

Tylko mi jest ogólnie żal, że coraz więcej dziedzin naszego życia się komercjalizuje i rzeczy które człowiek kiedyś musiał samodzielnie zdobywać dużym nakładem sił i pracy teraz można zwyczajnie kupić za pieniądze.
Nic nie mam do p. Cichego i dobrze że zarabia w ten sposób (wykorzystując swoje umiejętności), ale nie podoba mi się samo zjawisko.

Pozdrowienia

Basia

Historia świata

Cytat:"Dzisiaj tylko język nauki nadaje się do przekonania ludzi o każdej bzdurze." -Leszek Kumor


"Dzięki Bogu, siedzę u stóp Darwina i Huxleya."
Theodore Roosevelt
"Kosmogonie, jakimi zabawiają się ludzie wykształceni, są niezmiernie złożone. Zrozumienie nawet ich zarysu wymaga ogromnej wiedzy oraz określonych nawyków myślowych. (..) Kosmogonia zawarta w Księdze Rodzaju jest wszakże tak prosta, że pojmie ją każdy kmiot. (..) Ignorantowi oferuje nieodpartą sensowność nonsensu."
H.L.Mencken
"Jeśli religia reprezentuje prawdę, to jest to niewątpliwie najważniejsza prawda w życiu ludzkim. Jeśli jest w większości błędna, to jest to błąd o monumentalnie tragicznych proporcjach, i powinien być energicznie zwalczany."
Steve Allen
"Religię możemy przyrównać do przewodnika, który prowadzi ślepego - chodzi bowiem tylko o to, aby ślepy doszedł do celu, a nie o to, aby wszystko widział."
Arthur Schopenhauer

Sprzedaż książek

ekhm:
Przewodniki Wiedzy i Życia - Meksyk (wydanie 2000) 50zł
mała księga programowania obiektowego (Henry F. Ledgard, WNT) 5zł
Wstęp do teorii mnogości i logiki (J. Tiuryn) 5zł
Język ANSI C - ćwiczenia i rozwiązania (Clovis L. Tondo, Scott E. Gimpel, WNT) 15zł
Visual C++ dla każdego (Davis Chapman, Helion 1999)
Turbo Pascal - szkoła programowania (Ryszard Jarża, twarda okładka, wyd. Robomatic) 10zł
Symfownia c++ 1, 2, 3(Jerzy Grębosz) 30zł
abc Excela (K. Kuciński) 10zł
Wariaci rządzą domem wariatów (Alan Cooper, WNT) - 10zł
Zadania z teorii mnogości, logiki matematycznej (..) (Igor A. Ławrow, Łarisa L. Maksimowa, PWN) - 10zł

Grzyby, grzybki, grzybobranie ...

Ja bez bicia się przyznaję, że z przewodników nie korzystałem. Zbieram grzyby, od kiedy chodzić dobrze potrafię, a wiedza moja "grzybiarska" opiera się na doświadczeniach zdobytych od rodziców, rodziny i znajomych, z którymi na grzybobrania uczęszczałem. Jeżeli pewności co do jadalności nie mam to nie zbieram, a w trakcie czyszczenia grzyby jeszcze raz dokładnie sprawdzam. No i jeszcze żyję
I jeszcze jedno, z pewną nieufnością jadam grzyby zbierane przez inne osoby, ale to taka cecha mojego charakteru tylko

Nagrody i podwyżki

[quote="tomcat411"]
wkurza mnie postawa leśnego narybku co to wszelkie rozumki pozjadał i po roku pracy uważają się za takich mega -fachowców,że do nich nie podchodź.

Czepiam się może dlatego ,że na ogół trafiają do mnie stażyści- z ich wiedzą oraz przygotowaniem bywa bardzo różnie - i wiem co to znaczy pilnować roboty swojej i jednocześnie nadzorować i odpowiadać za młodych.

Pewnie Masz swoje racje, wynikają one z doświadczenia. Weż jednak poprawkę na to, iż nie brakuje młodych, zdolnych i pracowitych, którzy potrzebują odpowiedniego przewodnika i mentora jakim jest leśniczy, a z tym jak to w życiu, bywa różnie...
niektórzy dobrze trafiają inni nie. Zdarza się tak,że to podleśniczy pilnuje roboty, bo leśniczy...:wink: mam sporo kolegów leśniczych i napewno nie u wszystkich chciałbym pracować
Myślę,że Jelonek poruszył ciekawy wątek, warty by stworzyć z niego oddzielny temat

Kobiety ktore kochaja za bardzo

Czesc Wszystkim!!

Slowa te kieruje szczegolnie to osob plci pieknej, z nadzieja ze ktoras z
Was przezyla juz kiedys sytuacje, historie podobna do mojej i wzbogaci moja
wiedza swoimi doswiadczeniami.  W archiwum natrafilam na wypowiedz osoby
czytajacej w tamtym czasie ksiazke pt. "Kobiety ktore kochaja za bardzo",
autorki Robin Norwood.  Jestem kobieta.  Kobieta ktora kocha za bardzo.  I
takze przeczytalam te ksiazke.  Nie wiem, czy ktoras z was wie o jakiej
ksiazce w ogole mowie.  Dla mnie stala sie ona pewnego rodzaju przewodnikiem
po przeszlych latach mojego zycia.  Jestem osoba ktora kocha za bardzo.
Jestem tez taka, ktora pochodzi z domu dysfunkcyjnego.  Nie pragne jednak na
razie powracac do lat dziecinstwa bo to za bardzo boli.  Nie umiem jeszcze
do konca przelamac tamtej bariery, ktora przeciez istnieje.  Zdecydowalam
sobie jednak pomoc i wyjsc z tego, podniesc sie na nogi.  Bardzo istotny i
pomocny w wypelnieniu tego zadania bedzie dla mnie jeden z ostatnich
rozdzialow ksiazki, gdzie opisane sa poszczegolne kroki wyzdrowienia.
Pierwszym z nich jest poszukiwanie pomocy.  Poczynajac od lektury (na ktora
juz przeciez natrafilam), a konczac na grupie samopomocy lub terapeucie.  To
tez wiec czynie.  Chcialabym was prosic o informacje.  Czy istnieja takie
grupy, gdzie kobiety maja mozliwosc wyleczenia sie ze zwiazkow, w ktorych
kochaly za bardzo??  Czy sa takie grupy gdziekolwiek w Polsce?  Bardzo bede
wdzieczna za wszelkiego rodzaju informacje na ten temat.  Poza tym, jezeli
ktoras z Was doswiadcza stanu kochania za bardzo, bylabym wdzieczna o
kontakt.  Moze bedziemy sobie umialy nawzajem pomoc?

Pozdarawiam,
Blue

Kobiety ktore kochaja za bardzo


Cytat:

Czesc Wszystkim!!

Slowa te kieruje szczegolnie to osob plci pieknej, z nadzieja ze ktoras z
Was przezyla juz kiedys sytuacje, historie podobna do mojej i wzbogaci moja
wiedza swoimi doswiadczeniami.  W archiwum natrafilam na wypowiedz osoby
czytajacej w tamtym czasie ksiazke pt. "Kobiety ktore kochaja za bardzo",
autorki Robin Norwood.  Jestem kobieta.  Kobieta ktora kocha za bardzo.  I
takze przeczytalam te ksiazke.  Nie wiem, czy ktoras z was wie o jakiej
ksiazce w ogole mowie.  Dla mnie stala sie ona pewnego rodzaju przewodnikiem
po przeszlych latach mojego zycia.  Jestem osoba ktora kocha za bardzo.
Jestem tez taka, ktora pochodzi z domu dysfunkcyjnego.  Nie pragne jednak na
razie powracac do lat dziecinstwa bo to za bardzo boli.  Nie umiem jeszcze
do konca przelamac tamtej bariery, ktora przeciez istnieje.  Zdecydowalam
sobie jednak pomoc i wyjsc z tego, podniesc sie na nogi.  Bardzo istotny i
pomocny w wypelnieniu tego zadania bedzie dla mnie jeden z ostatnich
rozdzialow ksiazki, gdzie opisane sa poszczegolne kroki wyzdrowienia.
Pierwszym z nich jest poszukiwanie pomocy.  Poczynajac od lektury (na ktora
juz przeciez natrafilam), a konczac na grupie samopomocy lub terapeucie.  To
tez wiec czynie.  Chcialabym was prosic o informacje.  Czy istnieja takie
grupy, gdzie kobiety maja mozliwosc wyleczenia sie ze zwiazkow, w ktorych
kochaly za bardzo??  Czy sa takie grupy gdziekolwiek w Polsce?  Bardzo bede
wdzieczna za wszelkiego rodzaju informacje na ten temat.  Poza tym, jezeli
ktoras z Was doswiadcza stanu kochania za bardzo, bylabym wdzieczna o
kontakt.  Moze bedziemy sobie umialy nawzajem pomoc?

Pozdarawiam,
Blue



Znam to uczucie od 20lat. Przyłączam się do twojego postu.Jak się wyleczyć?
Pozdrowienia Maria
Cytat:



Wspomnienia czynia nas mlodymi.

słowo na niedziele

elmo,

Cytat:| biblia jak kodeks karny nad głową
| trzyma w ryglach idiotów.
| koran przewodnikiem dla terrorystów
| którzy pragną widzieć
| wszystkich łudząco do siebie podobnych.
| talmud zaś jest dla narodu wybranego
| niczym mein kampf dla narodowego
| socjalisty.
brzmi jak odczyt przed kolejnym stosem!
nie to nie poezja, w żadnym z jej znanych mi wymiarów.
postulat tak, poezja nie.
i nie powinienem w związku z tym nawet dyskutować o bezzasadności powyższych
twierdzeń, ale czytałeś przynajmniej w częściach te księgi?
biblia - jej autorzy w większości wypadków zakończyli życie będąc
zamordowanym, przecież nie za to że byli źli, ciekawe, nie?
literatura: przysłowia , psalmy, alegorie, przypowieści.
koran - miłość do bliźniego, szacunek do biblii i występujących w niej
postaci, literatura arabska: kasydy, gazele, rubajaty.
Talmud - czyli m.in. Tora najmądrzejsze prawo jak na ówczesne czasy,
pamiętasz kwestie nie dotykania zmarlych albo zakopywania odchodów,
barbarzyńcy mieli z tym problemy Żydzi nie.
Literatura: część Talmudu zwana Agada, przypowieści, legendy.
Z tymi księgami to nie jest tak źle, a i autorzy też mieli w głowie co
trzeba, ludziska wstrętne są i już
pozdrawiam
elmo



Zmartwychwstałem! po pijaństwie. miało to tak brzmieć

w istocie to wszystko, pisałem o pojęciu ogólnym o tym właśnie
czym ludzie żyją bo w rzeczy samej dziedzictwo kulturowe
nie jest tym co odrzucam.
a wręcz odwrotnie myślę że właśnie te rzeczy mogą być pomostem
między kulturami ale póki co właśnie ta potoczność i dosadność

inne wiersze bardziej wrażają potwierdzenie owych wartości
bo czytając a i pisząc zwarz że miałem na uwadze owe wartości!
które może nie są bardzo wyraźne tym niemniej opowiadają się
za jasną częścią mocy...

pozdrawiam

atma

pes.
biblia miała inny kształt przed wszystkim owe pisma
długa tradycje miały nie spisaną są mi znane
owe rzeczy o tyle o ile to znaczy mam wiedze,
w tym co pisałem nie nawiązywałem
dosłownie do treści ja po prostu pisząc miałem
na myśli ową literę prawa co trzyma człowieka w karbach
nie rozpatrując o nim w miłości bo jest literą tylko prawa
i potoczności.
to tyle na temat

Ulrich von Jungingen

Cytat:

| | | pamietam z wycieczki po malborku ze przewodnik w jednej z sal pokazywal
| plyty lezace w ziemi i twioerdzil ze jest to grob U vJ

|    Na osobiste polecenie króla Jagielly odszukano zwloki Ulricha
| von Jungingen i odeslano je do Malborka, gdzie zostaly zlozone
| w kaplicy grzebalnej (grobowej) Wielkich Mistrzów pod
| wezwaniem sw. Anny, na Zamku Wysokim w Malborku
| (znajdujacej sie pod kosciolem konwentualnym pw. NMP).
|    Przesylam  fragment z Roczników Dlugosza w przekladzie
| J. Mrukówny (za wydaniem: Polska Jana Dlugosza, red. naukowa
| H. Samsonowicz, Warszawa 1984, s. 242-243).

[ciach]

| Z wyrazami szacunku
| Michal Stanislaw Zieleskiewicz.

No i po co cytujesz coś, co można wyczytać w książce
będącej prawie w każdej bibliotece, a może nawet w Internecie?

Napisz coś, czego w książkach nie ma!

Pozdrowienia. Krzysztof.



Ja tylko lub aż tylko starałem odpowiedzieć na pytanie kolegi z grupy.
Najbardziej wiarygodnym źródłem wiedzy o Bitwie pod Grunwaldem
jest Jan Długosz, którego Ojciec był przytomny w tej wielkiej
potrzebie, która miała miejsce Anno Domini 1410 r. Ja jestem jednym
z najstarszych z grupy pl.sci.historia ale roku pańskiego 1410 nie
pamiętam. Miejsce pochówku, które w różnych okresach było w
różny sposób podawane, musiałem uzgodnić z Panią magister Agnieszką
Błażewicz z Działu Historii Muzeum Narodowego w Malborku;
Pracownia Średniowiecza i Czasów Nowożytnych. Dlatego moje

z palca. Odnoszę wrażenie, że Szanowny Pan nie wiedział w którym
roku bitwa się odbyła.
Wszyscy którzy w jakiś sposób zetknęli się z *nauką*, wiedze czerpią
u źródeł, ja też! Kiedyś kiedy pracowałem zajmowałem się badaniem
szukaniem faktów. Dziś jestem emerytem, posiadającym olbrzymią
bibliotekę, mając czas mogę bawić się w odrabianie lekcji z wielu
dziedzin życia.

Polski Sky

Cytat:
| przed 1940 nie bylo Sky and Telescope i rzeczywistosc amerykanska tez byla
| mizerna przez to. co z tego? ja wiem ze ten sklanowacialy kraj ze slabym
| zwiazkiem z reszta planety ale tego nie trzeba zmieniac zeby i tak robic
swoje.

A moglbys tak teoretycznie dopisac ponizej spis tresci takiego idealnego
czasopisma astro z polski rodem:

1. Wstep (od redaktorow).
2. Nowosci astro
...
N. Reklamy sponsorow ;-)



- reklamy przedstawicielstw potentatow astro na ten zapyzialy zakatek,
ogloszenia czytelnikow, reklamy krajowych producentow zwiazanych z astro i nie
tylko...
z liczebnscia nie jest u nas zle. mozna podejrzewac ze tak jak u Niemcow bo
wielkosc kraju porownywalna. gorzej jest z jakoscia dostepu do zasobow co
przeklada sie na aktywnosc ludzi. najpierw musza sie jakos zetknac z astro.
dzieje sie to np. przez Wiedze i Zycie i Swiat Nauki. potem dochodza do wniosku
ze wlasciwie w kazdym numerze interesuje ich te 10 stron, ze fajnie byloby
gdyby powstalo pisemko w calosci astro i potem odkrywaja Uranie i Astronautyke.
ale wielu nie dochodzi do tego etapu bo nie wie o istnieniu U. i A. i dalej
kupuja WiZ dla tych 10 stron - troche bez sensu, nie sadzisz? zwlaszcza ze sa
odbierani jako czytelnicy zainteresowani WiZ i SN w ich obecnym ksztalcie a
przeciez tak nie jest. dalsza kwestia to dostep do sieci ktory z czasem sie
zwieksza ale i tak roznie w roznych rejonach geo-demograficznych. a chodzi
takze o znajomosc zasobow a nie tylko sam dostep. dlatego pisemko w
poczatkowych etapach jest nieocenionym przewodnikiem jako zrodlo konkretnych
adresow i inspiracji. teraz wspomiane etapy sie czesto pokrywaja i niektorzy
np. najpierw maja siec. ale jej istnienie nie wyklucza istnienia pisemka czego
dowodem jest ze w us nie ma problemu z dostepem do sieci a Sky dalej istnieje.
za kilka lat, kiedy takze w Polsce stale lacze bedzie tak powszechne jak tv,
mozliwe ze takie pisemko bedzie sie musialo bardziej skupic na swojej czesci
sieciowej. ale wtedy trafi juz na zupelnie inny, podatny grunt bardzo
swiadomych i aktywnych uzytkownikow, przygotowany wczesniej przez dzialalnosc
pisemka poza siecia.

Rewelacyjny test szostoklasisty z wczorajszego Słowa Polskiego !!

We wczorajszym Slowie Polskim (7.04.03)
jest zamieszczony test szostoklasisty udostepiony
przez Okręgową Komisje Egzaminacyjna we Wrocławiu.
Dla przykladu ponizej podam kilka zadan z tego testu.
Jestem zszokowany poziomem wiedzy jaki
jest wymagany od ucznia konczacego Szkole
Podstawowa !!! Dodam tylko, że do tego
testu luzno podeszla uczennica 1 (slownie: pierwszej)
klasy rozwiazujac zadania bez problemu !!

A moze ja tylko czegos nie rozumiem ?

Przykladowe zadania:

Zadanie:
przeczytaj tekst:
Czesc Tomku ! Tu Ram. Lece kosmicznym pojazdem
na Ziemie. Za dwie godziny wyladuje w Twoim miescie.

Zaznacz prawidlowa odpowiedz.
Za dwie godziny pojazd kosmiczny Rama:
A: wystartuje z Ziemi
B: wyladuje na Ziemi
C: ominie Ziemie

Zadanie:
Zaznacz prawidlowa odpowiedz.
Czas mierzymy:
A: wagą
B: zegarem
C: termometrem

Zadanie:
Ram ma 18 lat. Tomek jest o 4 lata mlodszy od Rama.
Oblicz, ile lat ma Tomek.

Zadanie:
Tomek wyjasnia Ramowi zasady zdrowego trybu zycia.

Zaznacz prawidlowa odpowiedz.
Aby być zdrowym nalezy:
A: jesc duzo slodyczy
B: uprawiac sport
C: czesto ogladac telewizje

Zadanie:
Zaznacz prawidlowa odpowiedz.
Naprawiajac zepsuty rower powinienes skorzystac z:
A: atlasu przyrodniczego
B: instrukcji obslugi roweru
C: przewodnika turystycznego

Zadan jest znacznie wiecej ale nie chce mi sie wszystkich
klepac. Jezeli ktos jeszcze nie padl ze smiechu,
a ja znajde jeszcze chwile czasu i bedzie taka
potrzeba to moge podac jeszcze inne zadania
z tego testu.
Aha ...dodam jeszcze tylko, ze w gazecie
nie ma nigdzie zasygnalizowanej informacji,
ze test jest dla szkol specjalnych czy cos
w tym rodzaju.

Ircys

lektury dla laika

Cytat:Moja 18-letnia córka zaczęła przejawiać poważne zainteresowanie filozofią.
Przekopuje zasoby internetu, ale ja zdaję sobie sprawę, że czasem może być
to wiedza mniej lub bardziej przypadkowa... Otóż chciałabym na zbliżające
się urodziny córki sprawić Jej prezent w postaci rzetelnej książki...
czegoś
w rodzaju filozoficznej inicjacji dla laika, kompendium tyle szerokiego,
co
dostępnego dla osoby dopiero co rozpoczynającej swą przygodę z filozofią.



mysle, ze doprym wstepem bedzie ksiażka :
"Światy wokół nas" (orginalny "The Universe Next Door: A Basic Worldview
Catalog" )
Jamesa Sire'a to cenny przewodnik dla każdego, kto pragnie znaleźć swoje
miejsce w zawikłanym świecie filozofii i światopoglądów. Adresowany jest w
szczególności do odbiorcy szukającego zrozumiałego wprowadzenia do
podstawowych idei światopoglądowych, przy czym może świetnie służyć pomocą
jako podręcznik dla osób, które pragną wyrobić sobie własny pogląd na życie
we wszystkich jego przejawach. Posługując się stylem wolnym od terminologii
specjalistycznej, autor przystępnie i klarownie prezentuje główne systemy
światopoglądowe, jakie pojawiły się na przestrzeni dziejów ludzkości.

poszukalem w sieci - ksiazke mozna dostac np. pod adresem i oczywiscie
gdzies w ksiagarniach
http://www.pik-net.pl/clc/g_filozo.htm

znalazlem tez cos o autorze
http://www.id.ucsb.edu/Veritas/SPEAKERS/Sire.html

jednak mysle, ze do ksiazki mozna by dokupic cos jeszcze, tzn ksiazka
ma co prawda okolo 250 stron ale za to miekka okladke - wiec mimo
ladnej okladki moze nie wygladac bardzo okazale.

Księża na księżyc

Cytat:
Chciałbym rozpętać dyskusję na temat
roli księży we współczesnym świecie.



Czesc!

Ogranicze sie do Polski.

W Polsce wiara ma charakter ludowy. Nieswiadomy. Ma to te konsekwencje,
ze babcie sluchaja ambony jak wyroczni; wiekszosc ludzi lekcewazy
wszystko, co sie z ambony mowi, jesli to przeszkadza w przyjemnym i
wygodnym zyciu; doktrynerzy bija dzieci i chca karac smiercia za byle
co. Niestety, wielu ksiezy dostosowuje sie do tej sytuacji, wrecz tworza
ja swoja codzienna praktyka.

Dla przecietnego ateisty ksiadz to przewaznie komediant, funkcjonariusz,
oszust. Czarny zagladajacy pod koldre. Glupi klecha z przymusowej lekcji
religii. Pijany kierowca, nieprzestrzegajcy celibatu. Itd.

Jest tez inny obraz.

Dla osoby wierzacej swiadomie ksiadz moze byc przewodnikiem. Trudnym,
wymagajacym, nie rozgrzeszajacym z byle powodu. Nie pozwalajacym na

wierzacej swiadomie nie jest latwe, poniewaz zauwaza ona wszystkie
(nomen omen) czarne strony kleru. Oszustwa, lamanie prawa, wreszcie - i
to chyba najtrudniejsze - glupote. Osoba chcaca wierzyc swiadomie nie ma
skad brac przykladu, nie ma skad brac wiedzy o swojej religii, kiedy
wszyscy wokol prezentuja religijnosc ludowa.

Sa tez swiadomi ksieza. Oni walcza z glupota i pietnuja zlo. Ale to
trudna walka, jak kazda walka z glupota i zlem. Oprocz walki madrzy
ksieza nauczaja. Ewangelizuja. Tak, w dzisiejszej "katolickiej" Polsce

sie, ze wierza. Madrzy ksieza dyskutuja. Wystarczy poczytac Zycinskiego,
Hellera, innych filozofujacych ksiezy i zakonnikow. O dokumentach
papieskich nie wspomne. [Pojawil sie watek: wiara i nauka. Zapewne
zainspirowany przez encyklike papieska. Tyle, ze nie dyskutuje sie tam
na bazie tejze encykliki, tylko takie sobie wyobrazenia. Dlaczego?
Ksiazeczka przeciez nie jest duza...]

Jest jednak pewien wyjatek. Jesli ktos chce moc mowic o sobie: "jestem
katolikiem", to musi uznac reguly wiary. I stad od czasu pojawia sie
teza, ze ksieza przypisuja sobie monopol na prawde. W sprawach
doktrynalnych tak jest, maja ten monopol. To oczywiscie nie upowaznia
ich do czynienia zla itd.

Podsumowujac, mozna postawic ryzykowna teze, ze rola ksiezy jest taka,
na jaka dali sie zepchnac przez spoleczne zapotrzebowanie. Nikt przeciez
nie lubi wyrzutow sumienia. Zarowno ci, ktorym sumienie dokucza, jak i
ci bedacy sumieniem.

ArturKa

Mbank skandal- polecenie zaplaty !!! Ostrzegam...

Cytat:



Cytat:Albo mBank nie uznaje procedur i regulaminu PKO BP, gdyż ma swój regulamin
i
trzyma się tych uzgodnionych wcześniej z klientem procedur.



LOL. Ktory to bank uzgadnia z klientem procedury? ;)

Cytat:http://www.mbank.com.pl/przewodnik/regulamin/reg_pz.html#V
Ty z nim umowę podpisałeś, a teraz wypierasz się tej umowy?



Czytam i wiedze "Dluznikowi przysluguje [..] prawo", "Dluznik moze", a gdzie
tam "Posiadaz rachunku musi"?
Obecne umowy o przowadzenie rachunku bankowego zawieraja oprocz samego
prowadzenia rachunku pakiet uslug z nim zwiazanych (np DD). W momencie
rozwiazania umowy prowadzenie rachunku bankowego przestaja dzialac rowniez
wszystkie uslugi dodane. Bank na podstawie dyspozycji zamkniecia rachunku
(wypowiedzenia umowy) powinien pozamykac wszystkie dodatkowe zlecenia (DD,
zlecenia stale). Nie widze tu koniecznosci wypelniania przez klienta
dodatkowych dokumentow.
Pamietam jak kiedys zamykalem rachunek w sp. Handlobanku. Doradca
poinformowal mnie, ze w zwiazku w moja dyspozycja zostana zamkniete zlecenia
stale itp. Zamknal je, dostalem dokumenty potwierdzajace dokonanie tych
czynnosci i koniec. Nikt mi nie kazal wypelniac masy dokumentow.

Cytat:Oczywiście można też przyjąć że jakakolwiek umowa jest utrudnianiem życia
klientom, a tym bardziej egzekwowanie ich zobowiązań z tytułu zawartych
umów. W końcu klient i tak ma zawsze rację, więc po kiego grzyba uzgadniać
jakieś procedury tymi umowami?



Procedury sa wewnetrznymi aktami normatywnymi. Nie sa prawem o charakterze
publicznym, co za tym idzie, nie maja zadnego znaczenia dla klienta. To
doradca musi sie do nich stosowac. Jesli jest w nich zapisane, ze przed
zamknieciem rachunku musi usunac DD, to ma wykonac taka czynnosc operacyjna.
Co nie znaczy, ze moze w nia angazowac klienta.

MK

wyjazd do Niemiec

Cytat:Ja też chętnie bym się dowiedział? czy to jakaś elitarna wiedza
bo chyba nie boisz się, że celnicy angielscy czytają grupe :)



ok jasne ze sie nie boje.

Wiec tak podstawa to lepiej zainwestowac w samolot.
Wycieczka autokarem przez Dover nie jest polecana potrafia zawrocic pol
autobusu.
Na przejsciach lotniczych traktuja troche inaczej ludzi.
Podstawa to:
- Znajomosc Angielskiego.
- Sensowny cel podrozy. Nalezy wiedziec co chce sie zobaczyc, znac kilka
zabytkow.
- Miec rezerwacje jakiegos hotelu. To nie problem mozna telefonicznie
zarezerwowac.
- Nawet zorganizowane wycieczki przez biura podrozy nie gwarantuja wjazdu.
- Napewno bagaz nie moze zdradzac celu podrozy, a jesli traficie na
przesluchanie imigration to przetrzepia wszystko,
 wiec w bagazu przydadza sie jakies przewodniki, mapy ksiazki o Anglii.
- Kolejna sprawa to miec opanowany dobry bajer ze masz w Polsce dobra prace
( to mozna zmyslic nikt ci tego nie   sprawdzi na granicy).
- Kolejnym atutem to pieczatki w paszporcie ( w moj paszport jak spojrzal to
zadal trzy pytania gdzie sie zatrzymuje, po co jade i na jak dlugo i to bylo
wszystko, zawod mialem wymyslony wpisuje sie go w karcie rozdawanej w
samolocie )
- Mi jeszcze kazali pokazac karty kredytowe ( to mnie zaskoczylo ze nie
chcieli wiedziec ile mam pieniedzy a to czy mam karty)

To tyle co mi na mysl przychodzi
Wielu moich znajomych wyjechalo i wyjezdza do Anglii i powiem krotko nie
jest to proste.
Wystarczy jednak wiedziec pare rzeczy i jest szansa przejsc mi sie udalo (
tylko ze ja jechalem tam na krotko )

teraz odrazu troche o pracy i zyciu tam z punktu widzenia nielegalnego.
- praca jest glownie knajpy i budowa. To jaka masz prace i place zalezy
przedewszystkim od znajomosci jezyka.
 im dluzej tam siedzisz tym wiecej zarabiasz.
- kolejna srawa raczej na minus to jest to cholernie drogi kraj. Podam jeden
przyklad karta na metro tygodniowo kosztuje jakies 32 funty to jest kolo 160
PLN. Spora czesc zarobkow wydaje sie na zycie, ale jak jedziesz tam po to
zeby zarobic i wrucic, a nie tylko wygodnie zyc to mozna niezle odlozyc.

ale sie rozpisalem, jesli macie jakies jeszcze pytania to chetnie odpowiem.

przyjezdni w Warszawie

Cytat:
| 'Cześc, cześć, czesć <?????wita wieś'
No zesz kurde. Grzecznie sie witaja chlopcy i tyle ;-)))) A tak powaznie , to
ciagle ODSETEK. Nie wszyscy , nie polowa , nawet nie 10%. Wiec co? Wszyscy inni
, ktorzy tez z Warszawy sa , i sami nie moga spac przez te ryki , sa tacy
sami????



Widzisz, ja Ci przedstawiam powody, dla których Warszawa jest nie
lubiana, a Ty na to'ale to nie nasza wina'.

Nie chcę dywagować o tym, czyja to wina. Podaje Ci powody.

Tak sie składa, że nei zdarzyło mi się nigdy, w swoim 31-letnim życiu
usłyszeć w miejsce pytajników innego słowa niz 'Warszawa'. Zauważ
również, że takie okrzyki sa zdecydowanie negatywnie odbierane przez
ludność rdzenną tam, gdzie się wzmiankowany okrzyk wznosi.

Teraz może zrozumiesz, dlaczego ludzie, którzy słyszą jedynie od osób
przedstawiających się jako 'Warszawa' obelżywe dla siebie teksty,
nabierają porzekonania, że Warszawiak=Burak?

To właśnie ilustracja, że jednak mieszkańcy tegoż miasta pracowali na
swoją opinię. I teraz są efekty.

Tak samo jak POlacy przez długie lata pracowali na opinię 'złodziej' za
granicami naszego kraju.

Cytat:| Co jest w miejscu pytajników?
A jak zgadne to cos wygram?



Wiedzę.

Cytat:Patrz. Z ust mi to wyjales. Warszawa zamienila sie w wies. A przez kogo? Tych co
tu mieszkali i mieszkaja , czy przez tych co tu przyjechali. Czy moze przez
roznego pochodzenia burakow , ktorzy wyrabiaja taki image?



Nie wiem przez co i przez kogo. Pa,miętam jednak, że w przewodniku z
XVIII bodaj wieku Warszawę przedstawiona jako brudne miasto gdzie kradną
na potęgę.
Tradycja zobowiązuje?

Muzeum Powstania Warszawskiego...

Cytat:Symbol 'Polska wlaczaca' i opowiesci o tym ze mlodziez nie wie co on oznacza



ale to smutna prawda!

Cytat:i wine za to ponosi haslo 'robta co chceta', liberalne wychowanie i ze
lekcje patriotyzmu to dobry pomysl... jakbym sluchal przemowienia dzialacza
LPR.



Gdzie jak gdzie, ale w Muzeum Powstania Warszawskiego mówienie o tym, że
trzeba uczyć patriotyzmu to naprawdę coś więcej niż promowanie programu
ugrupowania politycznego.

Cytat:Opowiadanie o obecnie zyjacych sedziach z czasow wojny (podawanie imienia,
nazwiska i dzielnicy Warszawy gdzie mieszkaja) , ich obecnych wysokich
emeryturach - generalnie wywolywanie agresji i nienawisci wobec nich...



Niech ludzie wiedzą jakich mają sąsiadów! Ja jestem wnukiem jednego z
żołnierzy AK. Za to, że brał udział w wyzwalaniu Polaków z obozu NKWD (w
Rembertowie) takie szmaty wydawały różne wyroki. Agresja? Nienawiść? Od
kiedy ściganie przestępców i zdrajców to agresja i nienawiść?????!!!!!

Cytat:Gloryfikowanie osoby rzekomo dzieki wylacznie ktorej powstalo muzeum...
Lecha Kaczynskiego. Oczywiscie nikt inny nie chacial aby powstalo i gdyby
nie on to w tym miejscu bylby hipermarket...



Nie chodzi o to kto chciał, a o kto zrobił. Kaczyńskiemu można zarzucić,
że inwestycji zrobił mniej niż poprzednicy, ale gdy myśli się o jego
sukcesach, to MPW jest niewątpliwie jednym z nich.

Cytat:Przyklady mozna mnozyc.



brednie też.

Cytat:Nie twierdze ze wszyscy przewodnicy sa tacy. Wrazenia mam po przysluchiwaniu
sie 2 raczej mlodym... moze wszechpolacy ;-)



Sądzę, że to po prostu byli Polacy.

pozdrawiam, Mariusz.

Muzeum Powstania Warszawskiego...

Cytat:Gdzie jak gdzie, ale w Muzeum Powstania Warszawskiego mówienie o tym, że
trzeba uczyć patriotyzmu to naprawdę coś więcej niż promowanie programu
ugrupowania politycznego.



Nie chodzilo o uczenie patriotyzmu. Co do tego panuje zgoda. Chodzilo o
wprowadzenie dadatkowych lekcji patriotyzmu w szkolach, a to juz punkt
programu Giertycha!

Cytat:

| Opowiadanie o obecnie zyjacych sedziach z czasow wojny (podawanie
| imienia, nazwiska i dzielnicy Warszawy gdzie mieszkaja) , ich obecnych
| wysokich emeryturach - generalnie wywolywanie agresji i nienawisci wobec
| nich...

Niech ludzie wiedzą jakich mają sąsiadów! Ja jestem wnukiem jednego z
żołnierzy AK. Za to, że brał udział w wyzwalaniu Polaków z obozu NKWD (w
Rembertowie) takie szmaty wydawały różne wyroki. Agresja? Nienawiść? Od
kiedy ściganie przestępców i zdrajców to agresja i nienawiść?????!!!!!



Od tego sa sady, a nie samosady. Sedziow nie zastapia przewodnicy po
muzeach.

Cytat:| Gloryfikowanie osoby rzekomo dzieki wylacznie ktorej powstalo muzeum...
| Lecha Kaczynskiego. Oczywiscie nikt inny nie chacial aby powstalo i gdyby
| nie on to w tym miejscu bylby hipermarket...

Nie chodzi o to kto chciał, a o kto zrobił. Kaczyńskiemu można zarzucić,
że inwestycji zrobił mniej niż poprzednicy, ale gdy myśli się o jego
sukcesach, to MPW jest niewątpliwie jednym z nich.



Ok, ale zwiedzajac muzeum nie takich informacji oczekiwalbym od przewodnika.
O tym juz wiem z mediow..

Cytat:| Przyklady mozna mnozyc.

brednie też.



Zgoda, ale ja nie bredze :)

Cytat:| Nie twierdze ze wszyscy przewodnicy sa tacy. Wrazenia mam po
| przysluchiwaniu sie 2 raczej mlodym... moze wszechpolacy ;-)

Sądzę, że to po prostu byli Polacy.



No przeciez nie Niemcy?

Pozdrawiam

Baton

Muzeum Powstania Warszawskiego...

Cytat:| Gdzie jak gdzie, ale w Muzeum Powstania Warszawskiego mówienie o tym, że
| trzeba uczyć patriotyzmu to naprawdę coś więcej niż promowanie programu
| ugrupowania politycznego.

Nie chodzilo o uczenie patriotyzmu. Co do tego panuje zgoda. Chodzilo o
wprowadzenie dadatkowych lekcji patriotyzmu w szkolach, a to juz punkt
programu Giertycha!



Co Ci sie niepodoba,- lekcje patriotyzmu, czy to, ze to punkt programu
Giertycha??;-)

Cytat:

| Opowiadanie o obecnie zyjacych sedziach z czasow wojny (podawanie
| imienia, nazwiska i dzielnicy Warszawy gdzie mieszkaja) , ich obecnych
| wysokich emeryturach - generalnie wywolywanie agresji i nienawisci
wobec
| nich...

| Niech ludzie wiedzą jakich mają sąsiadów! Ja jestem wnukiem jednego z
| żołnierzy AK. Za to, że brał udział w wyzwalaniu Polaków z obozu NKWD (w
| Rembertowie) takie szmaty wydawały różne wyroki. Agresja? Nienawiść? Od
| kiedy ściganie przestępców i zdrajców to agresja i nienawiść?????!!!!!

Od tego sa sady, a nie samosady. Sedziow nie zastapia przewodnicy po
muzeach.



Oni ich nie osadzają przecież, ani nie wymierzają kary,- oni tylko mówią
PRAWDĘ  podaja  fakty.
A prawda widac boli niektórych..
Nie darmo ją przez dziesięciolecia zamilczano na smierć i dalej, jak widać,
to próbuje się to robić..

Cytat:| Gloryfikowanie osoby rzekomo dzieki wylacznie ktorej powstalo muzeum...
| Lecha Kaczynskiego. Oczywiscie nikt inny nie chacial aby powstalo i
gdyby
| nie on to w tym miejscu bylby hipermarket...

| Nie chodzi o to kto chciał, a o kto zrobił. Kaczyńskiemu można zarzucić,
| że inwestycji zrobił mniej niż poprzednicy, ale gdy myśli się o jego
| sukcesach, to MPW jest niewątpliwie jednym z nich.

Ok, ale zwiedzajac muzeum nie takich informacji oczekiwalbym od
przewodnika.
O tym juz wiem z mediow..

| Przyklady mozna mnozyc.

| brednie też.

Zgoda, ale ja nie bredze :)



Każdy wariat tak mówi;-)

Cytat:

| Nie twierdze ze wszyscy przewodnicy sa tacy. Wrazenia mam po
| przysluchiwaniu sie 2 raczej mlodym... moze wszechpolacy ;-)

| Sądzę, że to po prostu byli Polacy.

No przeciez nie Niemcy?




pozd
kałach (p47)

Biografia

Cytat:Moim zdaniem jego twórczość nie miała aż tak wiele wspólnego z jego życiem.


Jakkolwiek zazwyczaj nie czerpię swojej wiedzy z Wikipedii, to jednak nawet tam widać powiązania między życiem Lema a jego twórczością. Pisanie pod cenzurę i zgodnie z socrealistyczną konwencją (życie w PRLu), potem satyra na totalitaryzm i utopię (znów PRL, czyli po wojnie i totalitarnych ideologiach dyktatorów - czyli wpływ świata, w którym żył), kilka dzieł bardziej filozoficznych (agnostyk, mimo że wychowany na katolika - wpływ tego, co mu wpajano i co z tego wynikło).

Cytat:Czy Lem żył w "epoce komputerów"?


A jakie to ma znaczenie? Chyba zbyt dosłownie chcesz traktować tę biografię w tekście.
Związek literatury z biografią nie oznacza tylko tego, że człowiek żyje w Warszawie, więc pisze przewodnik po Warszawie, albo żyje na przełomie XX i XXI w., więc pisze apokaliptyczne wiersze o końcu drugiego tysiąclecia. Wątki autobiograficzne przebijają się w aluzjach do realiów, w jakich przyszło żyć autorowi, w przemyśleniach, w osobie jakiegoś jednego bohatera i tak dalej.
Cytat:wybrał język science-fiction, ponieważ w ówczesnej PRL było łatwiej wyrażać swoje myśli filozoficzne i poglądy na płaszczyźnie światów fantastycznych niż rzeczywistych.



Podpieram się Wikipedią tylko dlatego, że w żadnym razie nie jestem specem od Lema. Przeczytałam parę jego książek, ale nie aż tyle, żeby je analizować w kontekście życia autora. Biografię pisarza też znam raczej pobieżnie, więc co tu sama będę rzeźbić, skoro te najbardziej ewidentne rzeczy już zostały napisane. ;]

Cytat:Lem napisał też książkę autobiograficzną - Wysoki zamek, opisującą lwowskie dzieciństwo i młodość - wydano ją łącznie z młodzieńczymi wierszami pisarza.


Tylko coś takiego uważasz za literaturę mającą związek z życiem autora? Bo jeśli tak, to nie ma problemu - wystarczy, że sięgniesz po jakąkolwiek książkę, na której okładce nie znajdziesz określenia "autobiografia".

Ostatni będą pierwszymi

Ostatni będą pierwszymi

Poezja nie jest prozaiczna
Nie występuje w tłumie
Ani to strefa genetyczna
Co czytanka po rozumie

Serce i dusza główny składnik
Gdzie mieści się źródło miłości
Poprzez sumienie ten przewodnik
O wiarygodnej sprawiedliwości

O czasie ziemskim, takie zadanie
W miłości tylko serce buduje
Kiedy przez lata przedstawienie
Jaki to kontakt się obrazuje

Co tak naprawdę tu człowiek robi
Myśli poprawić dzieła stworzone
By się pokazać że autorowi
Że jego dzieło niedocenione

Myśl - jak wiadomo jest nietykalna
Można już uznać, duchowa sprawa
I troska umysłu prawie genialna
Że z ewolucji nastaje poprawa

A to dlatego się nam odsłania
Z przed wielu wieków wiedza nieznana
Ta przedobrzona jest niepamiętna
Rozum i wola troska kochana

W zauroczeniu po pomyślności
Nawet nie widać, wszechświat bezmyślny
Noce i dnie w jednej jakości
I żyć już może tylko pomyślny

I oswojony po tej inwencji
Buduje nowy na świecie ład
Z dala od ducha po tej proporcji
Jakoby mu ktoś to serce skradł

Lecz tutaj kradzież nie nastąpiła
Proces nadrzędnych się doskonali
Czy niewidoczna to jest ta siła
Na obrazowe, podmioty trwali

I nikt nikomu w tym nie przeszkadza
Gdyż tylko dobro od tego spływa
A bardzo ważne, gdyż nad tym władza
A w wiedzy ducha rośnie pokrywa

Jak ci przodkowie tam kiedyś żyli
Któżby ten czas, zamienił z nas
Oni z miłości z tym ciałem byli
My wiarygodny, na przyszłość atlas

I szczerość serca od miłości
Niema szansy z głową istnieć
Co orbicie bezmyślności
By się z duchem porozumieć

Moje przemyślenia o Bogu...

czy malpy maja jakas religie, czy wierza w jakiegos boga, czy natura jest dla nich bogiem...

ludzie jako trodzke madrzejsi od malp wymyslili sobie religie i bogow/boga bo tak bylo.jest wygodniej w zyciu (latwiej utrzymac porzadek w spoloeczenstwie (no chyba ze wojna religijna )

po prostu kazdy rozumny organizm w swojej ewolucji dochopdzi do takiego momentu ze odnajduje boga tzn wymysla go by wytlumaczyc sobie zjawiska ktorych nie rozumie i wiele innych spraw...

a zbiegiem tysiacleci , religia nabiera ksztaltu , dojrzewa jak dobre wino itd.

czy gdyby teraz pojawil sie np prorok Googler (Googlish, Googlan, Googlechild, Googlegodson,Googleperson, born_byGoogle ... itd), ktory twirdzilby ze jego matka i ojcem zarazem jest Google , jego wiedza to wiedza calego iNTERNETU...

i kto podazy za nim bedzie mial polaczenie do iNTERNETU 4 generacji (iNTERNET 2 to predkosci rzedu GB/s) , itd ...

to bylaby dopiero religia , a nie jakis tam meczennik co zakosil cos ze sklepu albo kochal sie z naloznica rzymskiego trybuna ( wyoka charyzma to podstawa ) wiec ukrzyzowali chloptasia co zmienial panienki jak rekawiczki ...

z czsem grupa ludzi wietrzy ionteress ze ta religia to zrodlo kasy itd...
i interes kreci sie juz 2 tysiace lat...

(wiecie ze papiezem byla kobieta , ktora podczas jakiejs procesji zaczela rodzic , wiec milosierni wierni trozszarpali ja na kawalki , nie dlatego ze nie mogli byc milosierni jak nakazuje im religia , ale dlatego ze ***** nikt nie bedzie z nich robil posmiewiska i sral na ich wyimaginowana religie ....

obeying the rules is a must i nevery single religion in the world ,
zreszta tylko oprzestrzeganie jakichs regol w zyciu moze doprowadzic czlowieka do jakiegos celu...

ok , nie chce mi sie juz pisac ...

teraz zostaje tylko czekac na masjasza z binarnego swiata gdzie jest wielew bogow, demony, aniolowie a za przewodnik sluzy najpopularniejsza oracle :Google

kto sie nie zgadza niech nie odpisuje na ten thread tylko natychmiast odlaczy komputer od iNTERNETU , gdyz jak kazda religia , Googlism nie znosi heretykow, i internetowa inkwizycja z binarna bezwzglednoscia rozprawi sie z kazdym kto nie chce dostrzec sciezki prawdy...

to tyle na temat religii,
btw. if u want more ask oracle

Jakimi postaciami chcielibyście grać w Pływie?

Oto przykłady różnorodnych i ciekawych drużyn w Pływie, może sami wymyślicie jeszcze parę dalszych:

- Obywatele Cesarstwa: Możny posiadacz ziemski ścigany przez rodową klątwę, jego przyjaciel-stosunkowo ubogi patrycjusz oraz wyzwoleniec patrycjusza-zaufany sługa, biegły w fachu ochroniarza.

- Podróżująca grupa handlowa złożona z pokojowych obywateli i dodatkowych osób, być może cywilizowanych barbarzyńców do pomocy - bratanek/syn/młodszy przyjaciel przedstawiciela gildii kupieckiej (który jest NPCem) - młodzieniec ten para się okultyzmem i przedkłada wyprawy do nekropolii i zakurzonych bibliotek nad prowadzenie interesu; jego znajomy, przewodnik wprawiony w walce i odnajdywaniu szlaków, praktyczny i lojalny, wie sporo o lokalnych ludach barbarzyńców, służy gildii za konkretne pieniądze; Wreszcie wesoły filozof bez grosza przy duszy, o rozległej wiedzy ogólnej i mało praktycznej (choć może służyć swoim wieloletnim doświadczeniem w najmniej oczekiwanym momencie).

- Dowolna mieszanina kultur, najlepsi wojownicy z każdej - Grupa zawodowych, wolnych gladiatorów, podróżująca od miasta do miasta, trenująca walki indywidualne i wspólne; ulubieńcy na prowincji, próbują zdobyć serca mieszczan w jednym z wielkich miast Cesarstwa, występując w walkach na arenie (za grube pieniądze).

- Obywatele Cesarstwa, oraz wyzwoleńcy i zbiegli niewolnicy z dowolnych kultur - Gang rzezimieszków/włamywaczy operujący w jednym z wielkich miast, wplątani w zależności z gildią, przekupstwa stróżów prawa, poznający miasto od najgorszej strony.

- Wysoko postawieni Obywatele Cesarstwa - Agenda okultystów, badająca magię wbrew cesarskiemu zakazowi. Za dnia prowadzą normalne życie publiczne i nawiązują użyteczne kontakty, nocami przeszukują archiwa i podróżują w przebraniu do miejsc mocy, organizują spotkania na których zgłębiają rytuały i poszukują osób, mogących ich "oświecić".

- Grupa Sylkosańczyków, usiłująca przetrwać najazdy dzikszego plemienia Ludzi Wzgórz, zanieść wieści o najeździe i obronić swą wioskę.

- Grupa Tharytów, poszukująca (dla swego pana, śmiertelnie chorego Tharyjczyka), położonej na na Morzu Wewnętrznym, tajemniczej Wyspy Bezimiennej Bogini. Wedle legend istota ta potrafiła leczyć nawet rodowe choroby Tharyjczyków.

Sesja "zachód słońca"

- Miły, prawda? - powiedział Sern podchodząc do mnie. - No cóż, chyba będziemy się musieli do tego przyzwyczaić. Będziemy podróżować z czwórką elfów, a oni zawsze zachowują się protekcjonalnie w stosunku do takich jak my. Tak naprawdę, mamy tylko siebie. Nikt inny, tylko inny półelf, zrozumie półelfa. Dla ludzi wyglądamy jak elfy, dla elfów jak ludzie... dlatego zawsze jesteśmy sami. Ale za to możemy się nasłuchać wielu interesujących obelg.

Milczałam. Nie miałam pojęcia co mu odpowiedzieć.Spodziewałam sie takiej reakcji elfa.Wątpiłam w to, że będzie chciał ze mną rozmawiać.
- Ach, z pewnością mi powiesz, że znajdzie się na moje miejsce ktoś inny? Proszę bardzo. Jeśli będzie elfem, gratuluję mu nagrody. Jeśli nie, to znaczy, że czeka go pewna śmierć... Pani.
- Twoje podejście rani mnie, tym bardziej, że z powodu moich uszu stwierdziłeś, że jestem elfem, a wiedz, że jesteś w błędzie. Mym panem jest Corellon, ojciec, każdego, to ma w swych żyłach elficką krew. Jeżeli chcesz odejść nie trzymam cię, tak samo jak innych. Zaś ja jestem tylko przewodnikiem, nikim więcej.

Corellon? Zabawne. Wątpiłam, że ojciec elfów darzył sympatią półelfy. Miałam tego dosyć. Nie lubiłam nigdy elfów i nigdy nie chciałam, aby mnie do nich porównywano.
- Proszę, jeżeli pomoże ci to, to zabij mnie. Ciało jest jedynie powłoką.
- Elfy- prychnęłam z pogardą. Mówią, że są częścią magii, a nie szanują swego życia, które ''dał'' im Corellon.
- Ciesz się, póki możesz. Stałeś się niewolnikiem tego kogoś, tak samo jak ja kogoś innego.
Podszedł do mnie. Przez chwilę uważałam go za kogoś, kto mnie rozumie. Z trudem pohamowałam łzy. Nie zwracając na nikogo uwagi, pobiegłam w stronę lasu, przy okazji potrącając elfiego maga.

Zostać przewodnikiem w tydzień

Panie Rugała - zacietrzewiony chamie z Poznania - nie jesteśmy na Ty, nie byliśmy na Ty i nie będziemy na Ty w dającej się przewidzieć przyszłości geologicznej (około 20.000 lat). Raz jeszcze powtarzam musiałbym po przejściu z Panem na ty codziennie rano wymiotować na swój widok. Niech Pan będzie tak łaskaw i daruje mi tej tortury. Ewentualny urok przejcia z Panem na Ty nie jest tak wielki, niech mi Pan wierzy.

Moja diagnoza była jak sądzę była trafna. Wiedzę to Pan ma, więc zapewne ulali Pana z uwagi na absolutny brak predyspozycji intelektualnych i charakterologicznych do bycia przewodnikiem.

To Pan był prawdopodobnie autorem wątku na tur-info (jeżeli nie Pan to znaczy że funkcjonuje w naszym pięknym kraju jeszcze jedno takie indywidum), w którym autor postulował 2-3 tygodniowe przeszkolenia dające uprawnienia przewodnika górskiego. To coś akurat dla Pana. Tam nie byłoby czasu aby zdiagnozować Pańskie zaburzenia charakterologiczne. Tam miałby Pan szansę zaistnieć jako licencjonowany przewodnik górski.

Może rzeczywiście wprowadzić specjalnie dla Pana i tylko dla Pana tytuł "przewodnika honoris causa". Skoro gość po zawodówce (Andrzej Lepper) może mieć honorowy doktorat, to czemu tak wybitny teoretyk (jedynie teoretyk) pochodzący z kolebki światowego przewodnictwa nie mógłby zostać "honorowym przewodnikiem z honorowymi uprawnieniami na cały wszechświat". Wówczas wprawdzie szereg forów interenetowych w Polsce by padło (jest Pan tam najpłodniejszym internautą) ale czego nie robi się dla dobra sprawy.

A tak między nami. Nie żyję ani z kursów pilockich ani przewodnickich tylko z innych szkoleń okołoturystycznych, o istnieniu których ma Pan zapewne bardzo blade pojęcie. Dlaczego się więc wypowiadam na temat tych szkoleń, bo od 25 lat jestem przewodnikiem i pilotem, któremu sprawy te leżą na sercu. Nie jestem pazerny - wręcz odwrotnie moje kursy należą do najtańszych w Warszawie. Dzięki temu zaś że są dobrze przygotowane i w dobrej cenie na jeden tylko kurs wychowawców kolonijnych w marcu (na kilku salach) mam zapisanych ponad 150 osób. To dzięki tym ludziom żyję na godnym poziomie, a nie dzięki takim oszołomom jak Pan Panie Rugała. Gdyby Pan zaś już zapomniał to raz jeszcze przypominam nie jesteśmy na TY.

SZCZERZE MI PANA ŻAL PANIE RUGAŁA, BO JEST PAN GŁĘBOKO NIESZCZEŚLIWYM, ZAKOMPLEKSIONYM CZŁOWIEKIEM ZIEJĄCYM NIENAWIŚCIĄ DO WSZYSTKICH I WSZYSTKIEGO. DO WSZYTSKICH, KTÓRYM W ŻYCIU SIĘ UDAJE. NAWET JEŻELI JEST TO TAK MAŁY SUKCES JAK ZDOBYCIE UPRAWNIEŃ PRZEWODNIKA GÓRSKIEGO !!!

Całkiem już pogłupieli???

Cytat:Mnie też się podoba wątek. Z przyjemnością dowiem się więcej na temat współczynnika korelacji Pearsona.

A zaprzestanę trollować wtedy, gdy to samo uczyni Gość. Nie wcześniej.



Ło Matko ja tu trolluję. Jak zwykle. Gdy zachowuję się poprawnie to obrywam.

@ Basiu widzisz profesjonalista, który zna góry i bierze kasę za to co robi to wie, że daną trasą nie można poprowadzić, bo są tam te przysłowiowe byki.

Nie ukrywam, że moja zmiana stanowiska w sprawie przewodnictwa (od czasu napisania pierwszego postu na tym forum w odpowiedzi na zarzuty Lecha w stosunku do mafii przewodnickiej) nastąpiła przez Ciebie. Wcześniej nie spotkałam się z czymś podobnym. Zostałam wyszkolona tak, że dla mnie nie do pomyślenia jest sytuacja abym wzięła zlecenia, gdy nie jestem pewna szlaku. Obowiazuje zasada iż przewodnik musi przejść szlak czy poznać dokładnie okolice, gdy nie ma oznakowanej trasy przed poprowadzeniem grupy.
Wybacz ale gdy jesteś w nieznanej sobie okolicy to Twoje uprawnienia są tyle warte co karteczki, na których je napisano. Nie masz także doświadczenia w danych paśmie górskim. Gdy jesteście w podobnej sytuacji to Twoje uprawnienia przewodnickie, uprawnienia przodownickie Lecha czy doświaczenie górskie VM tyle samo znaczą. Niewiele. Jedna różnica to taka, że Ty bierzesz za to niezłą kasę. Nawet wtedy, gdy pracujesz dla Wierchów, które mają węża w kieszeni. (Kiedyś raz dla nich pracowałam to dostałam 150 zł za dniówkę. Mariusz Janik mnie wrobił. Przyjął niskopłatne zlecenie, potem nie mógł znaleźć drugiego przewodnika aby z nim pracował). Tobie moga zapłacic jeszcze mniej o ile znam życie.
I jeszcze jedno. Internet nie zastąpi Ci nigdy kontaktu z górami. Wybacz ale to przejaw cwaniactwa, gdy sądzi się, że można zastąpić wiedzę wiadomościami pozyskanymi z internetu.

Sudeckie organizacje.

Cytat:
Beskidzccy przewodnicy ze kół studenckich żyją swoim własnym życiem. Stycznośc mam z nimi tylko poprzez ich wydawnictwa.



Wypraszam sobie

Beskidzcy (podobnie jak i tatrzańscy i sudeccy) przewodnicy z kół studenckich na ogół (tak na oko w 95 %) nie traktują przewodnictwa zawodowo, a traktują je jako ciekawe hobby.

Co nie znaczy, że z tytułu tego "hobby" czasem nie można sobie dorobić.
Ale siłą rzeczy (ograniczony urlop) ich praca z grupami ludzi i z prowadzeniem "standardowych" wycieczek jest mniej intensywna niż przewodników "zawodowych" co nie znaczy wcale, że gorsza.

Z mojego "studenckiego" koła na około 40-50 osób "czynnych" dość regularnie prowadzi wycieczki około 10 osób, ale nikt nie traktuje tego zawodowo.
Poza tym studenccy przewodnicy bardzo mocno dążą do pogłębiania swojej wiedzy (mam wrażenie, że znacznie bardziej niż przewodnicy z innych kół).
My mamy spotkania w swoim kole co tydzień i na każdym spotkaniu jest prelekcja, a ostatnio także mały konkursik służący pogłębianiu wiedzy.

Poza tym zauważ, że obecnie wszystkie liczące się pozycje przewodnikowe dotyczące polskich (i zagranicznych) gór są autorstwa przewodników wywodzących się z kół studenckich.
Przykładowo :
Andrzej Wielocha, Bogdań Mościcki (SKPB Warszawa) - cale wydawnictwo "Rewasz" SKPB Warszawa.
Wydawnictwo "Bezdroża" - SKPG Kraków.
A z autorów jeszcze:
Darek Gacek (Beskid Wyspowy) - SKPB Katowice, Urszula Janicka-Krzywda i Piotr Krzywda - SKPG Kraków, Piotr Figiel - SKPG Kraków, Mirek Barański - SKPG Gliwice.
(O sobie przez skromność nie wspomnę, a też mam parę pozycji na swoim koncie)

Pozdrowienia.

Basia (SKPG Gliwice)

Apteczka

Cytat: tu państwowo licencjonowany integrationleader nie ma prawa schować do apteczki napoczętej butelczyny z wodą utlenioną...
Powiem po łódzku - Wypisz, wymaluj... Kochanówka!



Zygmunt bo ja się wreszcie obrażę

Też jestem przewodnikiem, również państwowym.
Zdobycie uprawnień i ich rozszerzanie jest dla mnie ważnym życiowym osiągnięciem.
Chyba najlepsze co w życiu spontanicznie zrobiłam to jest to, że te 30 lat temu zapisałam się na kurs "Harnasi" i ukończyłam go.

Mam co najmniej kilkudziesięciu znajomych - przewodników i przewodniczek (choćby z piszących tu i ówdzie - Przemek P., Kuba p.pantz, Grzegorz i wielu innych)

Wielu z nich to moi serdeczni przyjaciele, przewodnikami są również mój mąż i syn.
Uważam ponadto że średnia inteligencja wśród populacji przewodników jest znacząco wyższa niż wśród ogółu ludności [a taki np. Kuba, podobnie jak i mój Marek i Michał zdecydowanie ją zawyżają ].

Dla wielu z moich przyjaciół przewodnictwo to nie tyle zawód co pasja i pewnego rodzaju sposób na życie. Ale oni się tym na każdym kroku nie chwalą.

Słowo daję, że nikt z nich nie wpadłby na pomysł, ze woda utleniona w plastikowej buteleczce jest jednorazowego użytku.
Nikt z nich nie "rozpracowuje" drobiazgowo tego co napisane jest w ustawach i nie wierzy ślepo w szkolenia przeprowadzane przez unijnych specjalistów, bez ruszania własną mózgownicą.

Praktycznie każdy z nich ma wiedzę i doświadczenie podobn do Twojego i mojego - to po prostu bardzo doświadczeni górscy turyści, posiadający dodatkowo rozległą i głęboką wiedzę krajoznawczą, często dotyczącą w bardzo głębokim stopniu pewnych wybranych dziedzin.
Każdy z nich umie też pokierować grupą, tak aby trasa wycieczki była i ciekawa i bezpieczna, nie tylko po szlakach.
I każdy z nich daje sobie radę w chodzeniu poza szlakami w górach w których sam jest po raz pierwszy.

A przede wszystkim - każdy z nich myśli.

Dlatego bardzo proszę - jeśli się wyżywasz na Lucynie i jej inteligencji - wyżywaj się na niej.
Nie rozciągaj tego na ogół przewodników.

Pozdrowienia

Basia

Kobiety w Tatrach (do czasu I wojny światowej)

Cytat:Czy w czasach do I wojny światowej kobiety były aktywne w Tatrach (a i innych górach). Oczywiście też, choć napewno znacznie mniej niż panowie. Czy nasze Panie wiedzą o nich cokolwiek. Zamieszczam kilkadziesiąt nazwisk - poczynając od XVI wieku. Która z Pań wie cokolwiek o tych swoich poprzedniczkach?
Zamieszczam tutaj a nie w zagadkach bo "Tatry rulezz" coś ostatnio "nieruchawe"...

Aha, może na początek bez pomocy naukowych



Oj Janek - masz duże wymagania - na pewno o kilku z nich miałabym trochę do napisania, nawet "z głowy" tylko nie bardzo mam czas.
Natomiast o niektórych niestety nie wiem praktycznie nic.

Beata Łaska

- żona właściciela Kieżmarku, znanego hulaki i prawdopodobnie szpiega - Łaskiego, zresztą sporo od niego starsza.
Kiedy nudziła się w swoim zamku wybrała się "z towarzystwem" na pierwszą odnotowaną wyciieczkę d Doliny Kieżmarskiej. Pojechali w kilka wozów. Legenda mówi o tym że za karę za udzial w wycieczce mąż uwięził ją do końca życia w zamkowej wieży. Jednak historia tego nie potwierdza.

Maria Steczkowska

Autorka "Dziennika podróży do Tatrów" - praktycznie pierwszego przewodnika po Tatrach i Podhalu.

Antonina Englischowa

Zdobyła (czyli zaliczyła tzw. "pierwsze wejścia") razem z synem Karolem Englishem kilka znanych szczytów m in. Ostry. Syn miał wtedy kilkanaście lat, ona nieco ponad 40.
Więcej wiem o jej synu, który w czasie II wojny światowej był szpiegiem AK i zginął w niewyjaśnionych okolicznościach.

Helena Dłuska

Była siostrą Marii Curie-Skłodowskiej i żoną właściciela sanatorium w Koscielisku. Znana patriotka. Kilkakrotnie gościła u siebie sławną siostrę.

To tyle z głowy.

Dziękuję za bardzo interesujacy temat.
Nawet powstał w mojej głowie pomysł pewnego artykułu, bo temat jest słabo znany.

Pozdrowienia.

Basia

O głupocie przepisów na wesoło

Cytat:Ale nawet kiedy wiedza nauczyciela jest nieosiągalna dla przewodnika, to wg naszego durnego prawa musi go zastąpić przewodnik. A może przewodnicy w ogóle zastąpią nauczycieli i wejdą do szkół, a kadrę nauczycielską poślemy na emeryturę?



Tak naprawde, to nie zastępuje tylko wspomaga - nie dzieje się tak, że przewodnik wkracza do akcji, a nauczyciele leca na piwko, czy zakupy. Wielokrotnie stymulują wywody przewodników, dbaja o aktywne uczestnictwo uczniów w rozmowie z przewodnikiem itp pierdoły.

Nie zastępują i nie zastąpią, bo nauczyciel nawet historii nie ma obowiązku znac szczegółów dotyczących historii zamku w Sobieniu, czy innej pipidówie.

To, że nauczyciel nie może w ramach lekcji spokojnie wyjść na miasto i tam lekcji poprowadzić, to byłaby granda.

Granda oparta tylko na zachłanności braci przewodnickiej.

Co różni nasze poglądy?

1. ja wciąż wierzę, że to nie jest problem na skalę kraju i nawet jeśli jakiś sąd grodzki wydał zły wyrok w jednej sprawie, to nie jest problem przepisu, a jego interpretacji.

2. mam inne wyobrażenie turystyki szkolnej i wierzę, że żyje, a nawet, że nic jej nie zabije.

3. Nie popieram tych przepisów, tylko uznając je za kłopotliwe, czy niewłaściwe je omijam, bez szarpania sobie nerwów i wyrywania włosów z głowy.
Rozumiem też, że jakieś przepisy będą musiały istnieć, bo wolna amerykanka w temacie organizacji wypoczynku, czy wyjazdów młodzieży to temat szczególny, nie ze względu na wiedzę przewodnika, czy nauczyciela, tylko formalne uregulowanie kwestii ich bezpieczeństwa.

4. jestem w stanie zaakceptować, że dopóki przynajmniej ustawodawstwo unijne na to pozwala, w niektórych miastach Europy wycieczki będą zmuszane do wynajmowania miejscowego przewodnika.
Tak jak akceptuję nakaz skorzystania z usług przewodnickich w Wieliczce i Bochni, które gdzieś tam wspomniałem.

Pozdrawiam:)

O głupocie przepisów na wesoło

Cytat:Szczególnie w takich krajach jak Chiny czy Korea Pn



Czyli w "cywilizowanych" krajach młodzież szkolna (nieletni) powinna być zabierana na wakacje, wycieczki, czy inne imprezy przez osoby, które nie podlegają żadnej kontroli poza "laurką" wystawioną przez kolegów?

Czy kwestią wolności będzie to, że nie żądamy absolutnie żadnego potwierdzenia swojej wiedzy, czy umiejętności od osób, które odpowiadają za zdrowie i życie osób nieletnich, które nie mogą samodzielnie stanowić o swoim losie?

Oczywiście, że nie, nawet ten PTTK mając tą "swoją społeczną" kadrę narzuca jej określone wymagania do spełnienia.

Czyli mam rację sądząc, że używasz górnolotnych sloganów o zabijaniu turystyki szkolnej w celu uzyskania "wolności" nie dla wszystkich, tylko dla wybrańców (czyt. PTTK).

Przecież kadra PTTK musi zdobyć określone odznaki / uprawnienia, problem dla Ciebie leży jedynie w tym, że nie są one równoznaczne z tymi wystawianymi przez starostwo, czy innych państwowy urząd.

Więc skończy udawać dyskysję o turystyce szkolnej i jej gwałtownej smierci, a zacznijmy rozmawiać na temat:

Przyznajmy PTTK i innym stowarzyszeniom takie same prawa jak zawodowym przewodnikom.

A tu uważam, że: po osiągnięciu określonego doświadczenia, przejściu przez WEWNĘTRZNE sito egzaminów / testów / sprawdzianów / treningów....(niepotrzebne skreślić) powinni mieć prawo do społecznego organizowania wypoczynku i oprowadzania grup.

Jesli jednak chccieli by ci społecznicy jednak na tym zarobić (PTTK ma w statucie działalność gospodarczą), to muszą w imię sprawiedliwości społecznej podlegać takim samym rygorom jak inni - rejestracja działalności i licencja państwowa - jeśli oficjalnie jest wymagana.

W tym temacie jeden członek PTTK drugiemu oczy wyłupi, by nie wchodził mu w drogę na "jego terenie";), więc jakieś regulacje muszą istnieć.

Na mój gust, mieszkańcy Karkowa nie powinni mieć monopolu na oprowadzanie po tym mieście, zgodnie z Konstytucją każdy powinien mieć równy dostęp do danego zawodu, a miejsce zamieszkania nie może kryterium żadnym być.

Kolejnym, najbardziej kontrowersyjnym pomysłem jest znieść wszelkie ograniczenia i pozwolić na oprowadzanie gdziekolwiek komukolwiek bez absolutnie żadnych wymagań formalnych...tylko, czy to jest to właściwe rozwiązanie?

Słowackie Tatry od jutra "zamknięte" dla turystów

Cytat:... a dla mnie idiotyzmem jest zamykanie gór przed wszystkimi na zimę ... góry są piękne także zimą, wiele razy zimą odwiedzałem Tatry ... jeżeli ktoś jest dobrze przygotowany i zna góry to powinien móc poruszać się po prawie całych górach również zimą ...


Ja często bywam w Tatrach (w innych górach zresztą też) i nie zgadzam się z Tobą Borsuk. Tej menażerii oryginałów jaką spotyka się akurat (nie wiedzieć czemu) w Tatrach, nie da się z niczym chyba w kraju porównać. Magnes jakiś ich tam ściąga? Póki spacerują po Krupówkach grozi im najwyżej kac, ale jak wyruszają na niektóre szlaki (czasem świetnie - "prosto ze sklepu" - nawet wyposażeni) zaczyna się hazard. Możesz iść sobie Borsuk do specjalistycznego sklepu i kupić za powiedzmy 3000zł kompletne i profesjonalne zimowe wyposażenie wysokogórskie. Ale wiedzy jak tego używać, jak się poruszać, zachować by nie ryzykować nadmiernie swym życiem nikt Ci już tam nie sprzeda. W Polsce doświadczenie w wysokogórskiej zimowej turystyce ma naprawdę stosunkowo nieduża grupa ludzi. Nie przeszkadza to jednak tym bez nawet jego cienia, w wyruszaniu czasem w adidasach (!) na ekstremalnie o tej porze roku niebezpieczne szlaki. Zimą w wysokich, górach na każdym kroku ryzykujesz życie (latem też, ale nie aż tak). Jeden fałszywy krok i odbywasz może i spektakularny, ale zwykle ostatni w życiu tak długi lot i tylko naprawdę farciarze kończą aż na wózku. Bieszczady, Beskidy, Karkonosze też mogą być niebezpieczne, ale nie aż tak. Ja osobiście też więc byłbym za wprowadzeniem podobnego do słowackiego, zakazu wstępu w wysokie partie gór w okresie zimowym. Bo to rozsądne. Nie wszędzie rzecz jasna i może nie całkowitego, ale na Orlą Perć i inne naprawdę niebezpieczne szlaki, wysyłałbym co najwyżej małe grupy pod opieką profesjonalnego i odpowiedzialnego za ich wyposażenie i przygotowanie przewodnika ...wycieczek szkolnych i przeróżnych "narwanych 16 latków" zaś już nie. Dla ich własnego dobra. Akcje ratunkowe w górach w Polsce są co prawda generalnie bezpłatne (swoiste curiosum, że ratujący życie TOPR w zasadzie jest prywatną organizacją dobroczynną, mocno zależną od sponsorów, a ubezpieczenia górskie w zasadzie nie istnieją) ale czy ci ludzie w imię cudzej (czasem niewyobrażalnej) głupoty muszą zawsze ryzykować swe życie?

Y2K i USA

Cytat:

| Wiem. Ale co z tego, skoro to do nich sciagaja z calego swaita najlepsi
| ludzie i dla nich robia Noble i rozne wynalazki? Dla mnie jednak liczy sie
| efekt w postaci konkretnych osiagniec, a nie np. poziom wiedzy
przecietnego
| obywatela.

Po prostu oni potrafią płacic...

| To co pisalem:
| - spokoj od nieprzyjaciol zewnetrznych
| - wzgledna zamoznosc (w porownaniu z nami a nawet z EU)
| - pierwsze miejsce w swiecie pod wzgledem osiagniec nauki i techniki

| Uwazasz, ze to malo? W czym my jestesmy od nich lepsi? Wymien prosze -
| porownamy.

| Piotr

Niby jest tak jak piszesz. Po prostu jest to bogate i wpływowe państwo
uzurpujące sobie pierwsze miejsce na świecie.
Porównajmy np. Japończyków z Amerykanami. Oni nie trąbią wszędzie że są
najlepsi i mają może trochę skrajne zasady ale według mnie zdrowsze
podejście do życia. Zresztą co kraj to obyczaj. Ja jednak nie chciał bym być
Amerykaniniem

Pozdr. Ciebie Piotrze i grupę
Ardi



Jak swietnie sie sklada ze wspominasz o Japonczykach. Tak sie
przypadkowo sklada ze pracuje w przedsiebiorstwie nalezacym do
konglomeratu japonskiego. Mialem tez okazje osobiscie spedzic
kilkanscie dni w Tokyo i Nagaoce i przyjzec sie blizej ich pracy.
Zdaje sobie sprawe ze to o wiele za malo zeby zrozumiec ich mentalnosc
i podejscie do zycia. Wiem jednak jedno, napewno nie chcialbym tam
pracowac. Wiekszosc z nich, zwyklych ludzi spedza w pracy nawet wiecej
od slynnych z pracowitosci amerykanow. W firmie ktorej bylem nie bylo
mowy o wyjsciu po 8 godzinach pracy do domu. byli zdziwieni kiedy
wspomnialem im o standartowym amerykanskim urlopie ktory wynosi ok
dwoch tygodni.( tez krotko, prawda?)
Dla nich standartem jest 3 dniowy wyjazd na jakies pobliskie wysepki,
gdzie w przyspieszonym tepie pije sie cieplawa sake, smazy ( jesli ma
sie szczesie) na sloncu i udaje ze sie wypoczywa co w pewnym sensie
jest racja, jesli przecietny dzien pracy trwa 10 h, szesc dni w
tygodniu z kilkudniowa przerwa na nowy rok ktory w Japoni jest
wyjatkowo uroczyscie celebrowany. Nie, nie Boze Narodzenie bo tylko 2%
Japonczykow uczeszcza do kosciola. Styl pracy jest morderczy, kazdy
ruch jest szczegolowo wyliczony i wystudiowany. Dokladnie wiadomo ile
sekund potrzeba na przejcie z punktu A do B a ile czasu zajmie
odkrecenie jednej srobki. Tam nie ma czasu na "idle time". Dzien w
Japoni z reguly konczy sie ok 5-6 po poludniu. Wtedy mezczyzni
maszeruja na kolacje i przy karakoe uzupelnic poziom alkocholu we
krwi. Oczywiscie najczesciej jest to ich tradycyjny napoj sake.
Podawany uroczyscie na specjalnych drewnianych tackach, do tego
przekaska jest suszi , odmiana ich naszego kiszonego ogorka.
Nie nie zgadzam sie ze ICH podejscie do zycia jest zdrowsze od
morderczego kapitalizmu w stylu USA, ale napewno czulem sie tam
bezpieczniej inie mialem odruchu ogladania sie za siebie na ulicy co
czesto zdarza sie ludziom w duzych miastach amerykanskich. Gdzie
zblakany turysta bez dobrego przewodnika znajacego "okolice" moze w
najlepszym przypadku stracic tylko portfel i zdobyc tych kilka siwakow
na glowie. Well- my zyjac tutaj wiemy juz gdzie nie powinno sie isc
lub lepiej pojechac bo samochod tutaj jest niezbednym narzedziem na
zarobienie na chleb, tak ze samochodu nie maja tylko nowi emigranci,
bezdomni, kalecy lub nienormalni. My emigranci z polski wiemy jednak
jak zyja ludzie w europie i to nas rozni od zwyklego amerykanina. Ten
znajac tylko swoje miasto, ewentualnie Hawaje lub Cancun lub Floryde,
czuje sie dobrze w swoim beznadziejnym zyciu wypelnionym zwykle
standartowa rutyna w ktorej coniedzielna wyprawa do kosciola jest
ukoronowaniem ciezkiego tygodnia pracy.
Jesli chodzi o wynagrodzenie to inna sprawa, mam taki artykol oparty
na konkretnych badaniach statystycznych z ktorego wynika ze w regionie
w ktorym obecnie zamieszkuje zarobek rodziny 4 osobowej powinien
wynosic ok 44 tys dolarow rocznie zeby ta rodzina miala pieniadze na
zycie. Mozna w to nie wirzyc mieszkajac w Polsce ale ja bedec tutaj
wiem ze to prawda....
Kilka dni temu w Los Angeles Times ukazal sie ciekawy artykol na temat
nierownosci w dochodach w stanie kalifornia, roznice i przepasc jaka
powstala miedzy tymi co maja klopot typu czy w tym roku pojada do
Brazylii na karnawal lub do Kenii na safari a tymi co maja klopot czy
wybrac miedzy kupnem ubespieczenia dla dziecka a czy w koncu kupic
lepszy samochod od tego 12 letniego.
Jesli ktos jest zainteresowany a zna angielski, prosze zobaczyc moj
nastepny posting.
klania sie piotr w....................................

dylematy poczatkujacego projektanta WWW

From: "YaaL"

Cytat:Jakie książki kupiłaś?



no to jedziemy:
zaczelam od: html, xhtml i css - biblia heliona
dolozylam
html i xhtml -przewodnik encykopedyczny tez heliona
 doszly jeszcze
css wedlug Erica Meyera i 2 czesc Css/kolejna odslona tego samego autora
 ze spraw juz marketingowych ale chyba nie mniej waznych

Webpositioning - skuteczne pozycjonowanie w internecie wyd Mikom
i
Nie każ mi mysleć Stev`a Kruga  - o zyciowym podejsciu do funkcjonalnosci
stron internetowych - znow helion

(ciach)

Cytat:| (przyznaje ze system WYSIWYG dla grafika jest baaaaardzo kuszący,
prosty,
| sensowny, logiczny...nie wiem co jeszcze....no JASNY jest)

Kuszący, owszem. Ale bardzo zdradliwy - projektując okładkę, plakat,
dokładnie wiesz, jak to będzie wyglądało po wydrukowaniu. Masz z góry
ustalony rozmiar, masz pewność, że napis zrobiony danym fontem po
wydrukowaniu dalej taki będzie. Przy WWW nie masz tej pewności



i wlasnie dlatego zaczely sie moje schody, zainstalowalam sobie wszystkie
mozliwe przegladarki (za browsehappy.pl) i......
no wlasnie
okazalo sie, ze w zasadzie jest dokladnie tak jak piszesz
niczego nie mogę kontrolowac korzystajac z interfejsu DW i zaczelam od
podstaw uczyc się htmla zeby zrozumiec co i jak

no poszlo samo dalej i dalej...xhtml? a coto jest xml? no i zadawalam sobie
100 pytan szukajac najpiew w googlach a potem na papierze
no co z tym css???????
dlaczego jest tak a nie tak...
okropnosć jak dla mnie :)
(doszlo jeszcze czytanie waszej grupy, dlaczego nie uzywac ramek??? dlcazego
nie uzywac tabel???? skoro w ksiazkach pisza ze mozna.....)

(ciach)

Cytat:A użytkownik może mieć słaby wzrok - i 10-pikselowy font jest dla niego
praktycznie nieczytelny. Właściciel strony może się rozpisać i starannie
wymierzone pudełko na newsa okazuje się za małe. Użytkownik może być
mało zaawansowany w obsłudze komputera i będzie miał problemy z
trafieniem kursorem w maciupeńką strzałeczkę, która prowadzi do opisu
produktu, który go interesuje...



wlasnie
wlasnie
wlasnie.......
mam solidny background marketingowy (zdobyty na innym polu ale pokrewny)
do tego intuicje i - 3 dioptrie :)
jak siadam bez okularow lub soczewek do neta to mnie trzesie ze nic nie moge
zrobic zeby sie rozczytac (opcja zwiekszania czcionek w wiekszości
przypadkow nie dziala -  teraz to juz WIEM dlaczego :)
to co powinno byc klikalne_na _logike - klikalne nie jest

jak widze jasnoszare-na ciemnoszarym z bialymi literami....przyklady mozna
mnożyć
(ciach)

Cytat:

Jeżeli chcesz robić naprawdę porządnie, to bez dłubania w kodzie się nie
obejdzie. Jeśli chcesz robić dobre projekty, to znajomość HTML-a i CSS
ułatwi ci życie - nie zaprojektujesz czegoś, czego zrealizowanie będzie
przesadnie kłopotliwe.



no to intucja babska dobrze mi podpowiadala, a moze to wyuczona kontrola na
trasie projekt -------realizacja????

Cytat:Wow! Grafik i dba o jakość kodu!
Masz u mnie duże piwo (wino, drinka, co wolisz), bo to rzadko
spotykane podejście. Zbyt rzadko.



no nie wierze???? ja raczej spotykałam do tej pory ambitnych
informatykow/programistow/ jak tam zwal
ktorzy uwazali, że wiedza wszytko na temat nie tyle programów graficznych
(bo to narzedzie a nawet małpa sie narzedzia nauczy)
ale generalnie grafiki, typografii i przede wszystkim komunikacji wizulanej
z odbiorca co jest podstawa nie tylko na papierze
ze zacytuje S. Kruga: najważniejsze rzeczy powinny byc o dwa klikniecia

lub mojego ex... ex..... szefa: MJK -  mysl jak klient
a zeby to sprawdzic wystaczy poczytac sobie internetowe fora  latwo miec
obraz kto jest odbiorca naszych projektow

Cytat:Naucz się HTML i CSS - warto.



no to sie ucze !!!!!! a czuje sie jak na razie coraz lepiej :) i pewniej
i nawet oboje znaczy ten html i ten css zaczynaja mnie sluchac......

Cytat:Grafik, który zna możliwości _i ograniczenia_



(ciach ktore ja juz teoretycznie znam) gdzies bylo ze to skarb????? chyba mi
sie wycielo :)

Cytat:| ......bo nie da się być dobrym we wszystkim?????

No nie da się.



ale tak w 88 procentach? to moze sie da??????

Cytat:IMO wystarczy ci HTML i CSS + współpraca z programistą, przynajmniej na
początek.

Pzdr, YaaL.



no dobra to sie skupiam dalej na tych hateemlach i ceesach a php sobie
zostawie narazie do nastepnej (odpukac) KONTUZJI

pozdrowienia
Małgosia

Pomiar interaktywny

Cytat:

wielkie dzieki za zuwazenie mojego pytania:)



A.... nie ma za co :)

Cytat:No coz , wiem ze latwo nie bedzie ale jest to temat mojej pracy
magisterskiej
wiec trud tworzenia i "przekopania" paru kilogramow dokumentacji nie
minie mnie.



Ups... a ile masz na to czasu? Bo może się okazać, że to trochę za
mało...

Cytat:Trzeba zaczac od tego ze mam bardzo blade pojecie na temat samego CGI
co do programowania to "bawie" sie HTML a tu chyba niezbedna bedzie Java
(czlowiek cale zycie sie uczy). Jezeli chodzi o server - Unix, a urzadzenie
pomiarowe jest malo istotne , bo bedzie laczyc sie przez RS



Hmmm... zacznijmy może tak - samo CGI to dopiero czubek góry lodowej...
CGI to de facto żaden język, to "tylko" opis standardowego interfejsu

w C, Perlu, Javie czy Logo akurat nie ma większego znaczenia. Oczywiście
jedne z języków są bardziej do tego celu przydatne a inne mniej. Java
akurat w tym wypadku IMHO najmniej... Proponowałbym C / C++ a
bagatelizowanie urządzenia pomiarowego "bo będzie łączyć się przez RS"
to chyba zbyt lekkie podejście do sprawy... Znasz C? A wiesz dokładnie
jak działa łącze RS? A wiesz jakie sygnały będą przez to łącze
przychodziły a jakie wychodziły?

Cytat:Rzucilam to pytanie , bo trzeba od czegos zaczac i teraz przynajmniej
dokladnie wiem w co sie pakuje:) Co do zlecania to jestem zdecydowana
przeciwniczka tego , zeby ktos robil za mnie to co musze zrobic sama:)



Chyba jednak do końca nie wiesz... Ale może się mylę :) I podobno do
odważnych świat należy... Ale żeby od razu pisać z tego tematu pracę
magisterską... uch...

Cytat:Pozdrawiam i wielkie dzieki
Jezeli macie jeszcze jakies pomysly i uwagi to bede wdzieczna:)
A moze jakis "maly przewodnik" po CGI od specjalisty( Tapira )?



hehehehehehe... niestety nie - specjalista ze mnie taki sobie i po cichu
Ci się przyznam, że przewidując parę problemów po drodze nie brałbym się
tak ochoczo do tego tematu... Jeśli faktycznie jesteś "zielona" to może
lepiej zmień temat? A jeśli jednak jesteś uparciuch to:
1. C / C++
2. CGI
3. Łącze RS
4. Może jeszcze Perl i/ lub PHP

4 punkt to raczej jako dodatek - pewne rzeczy robi się tym łatwiej.
Wrzuć te hasła np. infoseeka i zobacz ile Ci wyrzuci... jak już to
wszystko przeczytasz to mniej więcej da Ci pojęcie o temacie. Oczywiście
zakładam, że chcesz to zrobić dobrze... a jeśli nie to wrzuć te same
hasła i poszukaj standardowych bibliotek - w ciemno daję, że jakieś
znajdziesz na pewno...

Pozdrawiam
Tapir

P.S.
Hmmm... trochę demonizująco wyszło, ale to naprawdę spory kawałek roboty
programistycznej wymagający dość rozległej wiedzy... Nie chcę Cię
zniechęcać, ale najlepiej poszukaj wśród znajomych kogoś kto Ci pomoże.

bez kokonu -out of cocon

Cytat:
| ...mind over matter
| content over form
| gist over glitter
| exception over norm...
| **************************
| http://www.cmncore.org

| AW

| Apropos, ten wiersz jest genialny - kiedys zrobil na mnie monstrualne

jestem
| w zbyt kiepskiej formie duchowej ale poczytam jeszcze. Wiersz jest
potężny
| i slowo daje ze kiedyś się wrecz przeraziłem mocy tego co jest tu

| ch kinbote

| BEZ KOKONU

| powstań, podejdź bliżej, nie odwracaj się plecami do losu,
| porzuć tematy zastępcze, nie uciekaj i nie chowaj się już dłużej,
| spójrz życiu prosto w twarz...

| ucieczka conajwyżej odroczy to co nieuchronne,
| zmierz się z ostatecznym wymiarem wszechrzeczy,
| skonfrontuj najczarniejszy scenariusz,
| nie chowaj głowy w piasek...

| twoje zmagania są na próżno, bitwa była z góry przegrana,
| ośmiel się zerknąć ukradkiem w przytłaczający ogrom Niewiadomej,
| brak ci podstaw ku czemukolwiek - prócz kaprysu przypadku...

| oto wieczna wątpliwość, rozdzierający dualizm we wszystkim co
napotykasz,
| wiedz, że nie sposób aby dowieść twoje przypuszczenia,
| drżyj, stojąc niepewnie przed łaską i niełaską losu...

| uporaj się z uporczywą względnością wszelkich prawd,
| znaj jakiś mały i jak bezsilny wobec praw, które cię określają,
| odczuj swoją samotność, patrząc w bezkres czasu i przestrzeni...

| pamiętaj jak przelotne jest wszsytko co tworzysz,
| któregoś dnia zajrzy ci w oczy Śmierć, całkiem z bliska -
| i zdławi za gardło, czyś gotów czy nie... oto twój jedyny pewnik...

| potem ruszaj dalej, bo innej drogi nie ma,
| brak miary, brak wzoru... a wszytkie wybory otwarte...
| brak drogowskazów, gwarancji... a wokół ciemność, mrok...
| jedynie wątły płomyk Intuicji za przewodnika,
| i tylko Ufność, gdy stąpasz omacku,
| spójrz do Wewnątrz, tam znajdziesz drugą stronę dualizmu...

| znajdź tam swoją Siłę poprzez słabości,
| znajdź tam własną Prawdę poprzez niewiedzę wszelkich innych spraw,
| znajdź tam Niewyczerpalność, oddając raz po raz wszystko aż do dna,
| tam, po drugiej stronie trwogi - odkryj żeś Niezniszczalny...

| masz przyswoić tę sprzeczność - ach, cóż za surrealizm...
| zaprzecz sprzeczności - bo w przciwienym razie
| przeczysz jej oczywistej prawdzie...

| śmiało postuluj pierwotną harmonię, jednię leżącą u podnóża...
| najpierw jest jedność - aby mogła być dwoistość
| zachwyć sie jednoczesnym Bytem i Niebytem,
| oto zbawienie od wszelkich rozterek, od jedynek i zer...

| już dłużej nie wybieraj z pośród podsuniętych opcji - twórz własne
| już dłużej nie szukaj wartości - ustanawiaj te które płyną z ciebie
| już dłużej nie drepcz po wydeptanych ścieżkach - tnij gączsz pod własne
drogi
| nie czyń już kompromisów... nie musisz... oto łono Absolutu...

| istnienie jest ci dane, przyjmij je, boś tego godzien
| jesteś prawowitym dzieckiem Wszechświata,
| jesteś u siebie, masz tu pełne prawa...
| świętuj każdy moment, bądź Panem Losu,
| kości rzucone, właśnie się toczą... bądź wolny... sobą bądź...

Faktycznie -ma ten tekst sporą nośność i siłę wyrazu :)
Może inni znają autora -albo choć tłumaczenie sprawdzą... ;)



Baju-baju, drogi Sky'u...
;-)

Prawie cała prawda o watykańskim katolicyzmie.

Chrześcijaństwo to wiara żydowska.
To żydzi ją wykreowali w sprzeciwie przeciw władzy faryzeuszy
i saduceuszy. To rodzaj antycznego żydowskiego komunizmu,
do którego część tego narodu od zawsze miała  "ciągoty".
Ta część biedna ma się rozumieć.
Bowiem bogata to wręcz przeciwnie. Ci nie widzieli, żadnych jezusowych
cudów, ani niczego w nim boskiego.
Dla nich był włóczęgą siejącym ferment wśród gminu.
Obszarpańcem i biboszem żyjącym na koszt innych.
Zresztą nie tylko oni widzieli w Jezusie tyle boskości, co ja w swoich
ogrodowych drewniakach.
Samo chrześcijaństwo uznało Jezusa za syna Boga dopiero w 325 roku !
Na soborze Nicejskim dokładniej.
Wcześniej uważany był jedynie za proroka głoszącego prawdę o Bogu.
Tym ze Staregi Testamentu - dodajmy.
Był jednym z wielu esseńskich agitatorów jacy krążyli wtedy po Palestynie,
głosząc naukę swego Nauczyciela Sprawiedliwości, którą on z kolei oparł
na hybrydzie Mitraizmu i mozaizmu.
Ponieważ Żydzi (potomkowie Hapiru) cechowali się zawsze gigantycznym
przyrostem naturalnym i wędrownym trybem życia, w szybkim czasie
powiększyli dzielnice nędzy Rzymu w I i II wieku.
I tu właśnie przekazem ustnym zaczęło się dopiero szerzyć chrześcijaństwo.
Początkowo nawet prześladowane, ale niebawem dzięki szalbierstwu i
ofercie politycznej złożonej Konstantynowi W. zdobyło władzę i stało
się religią państwową.

W okresie tym Jezus nie był Bogiem, nie istniał również kler, czyli kiecowe
towarzystwo wzajemnej adoracji !
Każdy chrześcijanin, był sam sobie duchowym przewodnikiem.
Kasta duchownych wykształciła się dopiero 180 r.
Trzeba tylko było mieć pieniądze, bo było to stanowisko do kupienia !
Nie istniał celibat, a kler cechowało niezwykle zamiłowanie do pijaństwa
i grupowych zabaw z panienkami.
O dziwo historia nic nie pisze o nagminnej pedofilii wśród kleru
tamtego okresu ...widać to dopiero celibat wykoślawił ich poczucie
normalności w seksie.

Tak to wyglądało !
Należy sobie zdać sprawę, że reformacja i odrzucenie papieża jako jakiegoś
autorytetu to wynik "pańskiego" stylu życia kleru. To negacja ich
sprzecznej z głoszoną chrystusową nauką ...pazerności i zakłamania.
Cała Europa zrzuciła już okowy watykańskiej sekty.
Sekty, której działalność w historii była dodajmy zbrodnicza.
Lecznie ospy modlitwą, wojny krzyżowe, stosy i Inkwizycja ...to jest
dorobek chrześcijańskich korzeni Europy.
Pozostaliśmy im tylko my ...durni Polaczkowie i Irlandczycy.
Nawet kolebka chrześcijaństwa, czyli Włochy, Hiszpania i Francja nie
chcą mieć już nic wspólnego z pazerną watykańską mafią !

Katolicyzm watykański, to sutannowa organizacja przestępcza służąca
obcej zwierzchności i wszystkim tym, którzy płacą za jej usługi.
Szpiegowskie, inwigilacyjne i ukierunkowaną propagandę polityczną.
Teraz po odejściu Busha nadejdą dla sekty ciężkie czasy.
Ale, by to skutecznie czynić, muszą mieć jak dotychczas rzesze oddanych,
ogłupiałych moherów.
I temu celowi ma służyć religia w szkole, która jak wszyscy dobrze wiedzą
nie jest żadną nauką, lecz tworzeniem kibiców Kościoła.
Religia watykańska jest próbą trzymania się "rękami i zębami parapetu,
gdy dupa już jest na zewnątrz mieszkania".

* Przed wiekami widywaliśmy diabły z rogami i kopytami.
   Potem czarownice łatające na miotłach
   Niedawno jeszcze wizerunki Zawszedziewicy na brudnych szybach.
   Obecnie jesteśmy wyzwalani od demonów przez szamanów egzorcystów
   jak w dawnej Afryce. Co będziemy widywać za 100 lat ?

-------------------
(*) Jerzy Jaworski <Orion
http://dabrowski.ddl2.pl
http://antyklerykalna.w8w.pl
     /)/)
   ( °.°)

Koincydencja?

[...]

Cytat:2. światów równoległych (i możliwości podróży między nimi przy
wykorzystaniu
technologii opartej na założeniach pkt.1




swiaty o innych czestotliwosciach drgan, albo inne gestosci.
Podroze do tych gestosci przy uzyciu technologii to jakas niedorzecznosc. W
innej gestosci trzeba sie urodzic, albo dostroic do niej zmysly, przy czym w
drugim przypadku trwala interakcja jest niemalze niemozliwa. Co prawda
wysoko rozwiniete cywilizacje posiadaja mozliwosc technologicznej
transformacji fizycznego ciala do innych gestosci, ale dla nas pozostaje to
nieosiagalne, bo nalezaloby zaczac od wymiany mozgu, jako ze zaczyna sie od
najprostszych rzeczy.

Cytat:

Nie wiem czy to zwykła koicydencja (przypadek) czy też może jakiś
"planowa"

wyczulił się na tego typu przekazy?



poruszyles tu wazny problem, problem informacji i dezinformacji. W latach
'70 zaczela sie zainicjowana przez obce cywilizacje kampania majaca na celu
oswoic ludzi z mozliwoscia pojawienia sie w przyszlosci "przyjaciol" z
nieba. Niestety egoistyczne pobudki owych istot nadaly tej kampanii
charakter dezinformacyjny. Wprawdzie pojawily sie grupy odmiennie
spolaryzowanych istot probojace zrownowazyc ten belkot, ale i tak w
najlepszym przypadku mozna to porownac do gowna z powtykanymi rodzynkami.
Zreszta dezinformacja scisle powiazana z manipulacja istaniala od dawna,

"bogow" greccy poeci, w jednej trzeciej manipulowani przez tych samych
papieze i mniej wiecjej jedna trzecia ma cos wspolnego z prawda. Masowo
ukazujaca sie w ostatnich dekadach tzw. literatura ufologiczna to tez
pomieszanie gowna z makiem. Wezmy taka ksiazke niejakiego C. Browna -
amerykanskiego wojskowego, teleobserwatora, ktora zapewne czytales. Juz na
wstepie wydaje sie dziwne, ze taka ksiazka mogla zostac wydana, ale nic
bardziej mylnego. Opublikowano ja tylko dlatego, ze miala ona spelnic swoja
funkcje, czyli przygotowanie nas na "cos" poprzez zaszczepienie scisle
okreslonego wizerunku obcych istot. Coz on tam takiego pisze? Ano nic
nowego, zyje sobie pod ziemia naszej planety jakas cywilizacja, ktora
bodajze zniszczyla swoja planete i nie miala gdzie sie podziac. Czekaja
biedni obcy tam pod ziemia, az nastapi odpowiedni dzien do kontaktu z
ludzmi. Wszystko pieknie, ladnie tylko zapomnial dodac co ci obcy jedza na
obiad! Albo jakze popularny temat szarakow, propagowany chociazby na takich
stronach ja ta: http://www.zetatalk.com/ . Biedni Zetasi, robia hybrydy (bo
ponoc to jedyny ratunek dla ich rasy), zeby moc pokojowo wspolegzystowac w
przyszlosci z ludzmi. Na nasze nieszczescie nic sie nie wspomina w jaki
sposob robi sie te hybrydy i jaka cene ponosi ludzkosc za te genetyczne
ceregiele. Przyklady mozna mnozyc bez konca, to na co chce zwrocic uwage to
to ze nie mozna bezkrytycznie podchodzic do zadnego zrodla, nie ma na 100%
wiarygodnego zrodla, nie ma w warunkach ziemskich teleobserwatora ktory jest
w stanie dostrzec czysta prawde, nie ma czakry koronnej ktora bez zaklocen
przetworzy strumien informacji, nie ma badacza ktory by nie byl obiektem
zainteresowan tych ktorym zalezy na utrzymaniu niewiedzy. Nuta optymizmu
moze byc to, ze istnieja kregi badaczy, mediow, poszukiwaczy, ktorzy maja
dosc zbiezne spostrzezenia na temat dzialan cywilizacji pozaziemskich na
planecie, niestety wnioski jakie wyciagaja w wyniku swoich dociekan mozna
strescic jednym slowem - manipulacja.
Zachecam do korzystania z mniej oficjalnych zrodel, a w szczegolnosci do
zdystansowania sie do informacji "wydawanych" gdyz te sa najbardzie
cenzurowalne i trzeba sporej wiedzy aby powyjmowac "z gowna rodzynki". Mam
tu na mysli otwarcie sie na kazde zrodlo, a przede wszystkim na zrodla
wlasne chociazby takie jak: OBE, swiadome snienie, kontakt z wyzsza jaznia,
przewodnikami duchowymi, intuicja, logika gdyz to wlasnie one najlepiej
zweryfikuja to czego juz sie dowiedziales.

Warszawa w Internecie

Witam rowniez.

| Na poczatek prosze udac sie na strone http://www.um.gliwice.pl

Udalem sie szybciorem. Tak se mysle, ze Slazacy jakos bardziej potrafia sie
mobilizowac i wiedza czego chca. Jest to serwis samorzadu miasta, ktory go
finansuje. Jest to jakis pomysl na tak zwana promocje miasta.
Pisze tak zwana, gdyz nie tak dawno na moje slowa: promocja Warszawy w
Inernecie, pewna wazna osoba, z ktora rozmawialalem o portalu warszawskim z
prawdziwego zdarzenia, slyszac to formulowanie z grymasem niecheci wtracila:
"nie, nie, tylko nie promocja, to takie ...., teraz wszyscy tylko promuja i
promuja, przeciez Internet to nie supermaket (...).

Jak juz kiedys pisalem tutaj, ze od prawie juz trzech lat cwicze ten temat.
Przyjaciele!  Dobre checi, pomysl, dobry projekt to nie wszystko.
Niestety na to jest potrzebna kasa.
Sa oczywiscie mozliwosci stworzenia dobrego serwiu informacyjnego.
Bardzo chcialbym azeby nasze miasto taki mialo. Wiem jak to zrobic ale sam
nie dam rady.
Rozmawialem juz z wieloma osobami o tym jednakze w pewnym momencie zawsze
gore bierze tak zwana biezaczka.
Kazdego kto chcialby na ten temat nie tylko rozmawiac chetnie zapoznam z
projektem i zaprosze do wspolpracy.
Moze to miec miejsce na spotkaniu piwnym lub jakimkolwiek innym.

| A teraz chcialbym zapytac dlaczego Warszawa nie ma czegos takiego???!!!
Komu na tym zalezy? Garstce zapalencow?
Rozmawialem kiedys (dosyc krotko) na ten temat z Prezydentem Piskorskim.
Powiedzial mi, ze: "wie pan, my mamy jakies strony, mozemy porozmawiac o tym
jeszcze, ale nie moge obiecac kiedy...."

| A teraz spojrzenie z punktu widzenia osoby, ktora chce
| wybrac sie do Warszawy i chce zdobyc jakies praktyczne informacje,
obojetnie
| czy to obcokrajowiec czy Polak,
Niejednokrotnie oprowadzajac po naszym miescie roznych moich zagranicznych
gosci, opowiadajac im histori miasta, tej chwalebnej i tej bolesnej, o
ludziach z miastem zwiazanych slyszalem: "kiedy tu jedziemy chcielibysmy juz
cos o Warszawie wiedziec. Cos wiecej niz podaja zwykle przewodniki."

To chyba byl impuls do tego co robie i zamierzam zrealizowac a takze do tego
(nie ukrywam) aby uczestniczyc w wirtualnych i nie tylko (poznalem ciekawych
ludzi) spotkaniach tej grupy.

| http://www.warszawa.pl - ostatnia aktualizacja na moje oko 1,5 roku temu,
| nic ciekawego (uwazam, ze szkoda takiej fajnej domeny na taka strone)

Walkowalismy juz temat tej domeny.
Ona niestety nie tylko marnuje sie ale wystawia nam wszystkim opinie.
Pan Artur, ktory podobno administruje (wg jego wlasnych zeznan) ta witryna
nie jest nawet zbyt skory do wspolpracy.

| Jedyna strona o Warszawie, ktora mi sie podoba jest Warszawa Przedwojenna
| http://www.warszawa.przedwojenna.prv.pl , ale to inna tematyka.
Sa tez inne fajne strony, robione zazwyczaj przez ludzi, ktporzy czuja
prawdziwy zwiazek z Warszawa. Ludzi w roznym wieku co swiadczy o tym,  ze
wyrazanie milosci  do miasta w ktorym sie zyje lub jest sie z nim zwiazanym
w inny sposob, nie zna barier wiekowych a juz na pewno medialnych

Mysle, ze w koncu powinnismy znalezc czas aby zaczac robic cos wspolnie dla
dobra naszego miasta. Jesli nie potrafimy nim zarzadzac, dbac o jego
czystosc, bezpieczenstwo i wiele innych rzeczy, to moze zadbajmy chociaz o
jego wirtualny wizerunek.

Wiecej optymizmu -:)

Pozdrawiam
Michal Pawlik
(Szuwaks)

O matematycznym modelu Taoskopu cz.1 (c.d. wątku: Szukam chętnych do współpracy)

Cytat:| No i w tym "itd." tkwi problem. Odwrotnie proporcjonalnie do kwadratu
| odległości zmieniają się TYLKO oddziaływania grawitacyjne i
| elektromagnetyczne, pozostałe oddziaływania fizyczne już nie. Zatem to
| "itd." zinterpretowałem jako "i wszystkie pozostałe oddziaływania
fizyczne".

No, ładnie, ładnie... "trzy literki i kropka" wystarczyły Ci do
wnioskowania o tym, jaką ja stawiam tezę, a wszystko pozostałe, co



Oczywiście, że zbyt mało. Jeśli definiujesz i dzielisz oddziaływania w inny
sposób niż fizycy, to powinieneś dać jakieś linki to tej swojej definicji i
swojego podziału oddziaływań - inaczej nie dziw się, że żaden fizyk Cię nie
zrozumie.

Cytat:Ale uwzględnij łaskawie, że ja przed "itd." nie wymieniłem oddziaływań
elektromagnetycznych, więc choćby dlatego uzasadnione jest użycie
przeze mnie owego "itd".
Nie wymieniłem także 'oddziaływania kształtu
struktur', które także jest zależne od kwadratu odległości. Jeśli nie
wiesz, co to takiego jest owo 'oddziaływanie kształtu struktur', to
podpowiadam, że jest to takie oddziaływanie, dzięki któremu księżyce,
które krążą wokół planet, po pewnym, dostatecznie długim czasie są
zwrócone względem planety zawsze tą samą stroną, tak jak Księżyc
względem Ziemi.



No popatrz, a we wszystkie książkach piszą, że to siły pływowe są za to
spowolnienie obrotu orbitujących wokół siebie ciał odpowiedzialne i że te
siły spadają z sześcianem, a nie z kwadratem odległości.
Gdyby siły odpowiedzialne za to spadały z kwadratem odległości, to siły
Ziemia-Słońce byłyby większe niż siły Ziemia-Księżyc i Ziemia już od dawna
krążyłaby zwrócona ciągle tą samą stroną w kierunku Słońca (co z pewnością
byśmy zauważyli, gdyż odbiłoby się niekorzystnie na warunkach naszego życia
na tej planecie).

Cytat:

Poza tym, czy ja mam Ci zwracać uwagę, abyś myślał i pisał "bardziej
ściśle"? Pisząc nawet wielkimi literami słowo "tylko", podkreślasz:
"Odwrotnie proporcjonalnie do kwadratu odległości zmieniają się TYLKO
oddziaływania grawitacyjne i elektromagnetyczne, pozostałe
oddziaływania fizyczne już nie".
Spytaj innych (tu na grupach), którzy o tym wiedzą, a oni potwierdzą,
że oddziaływania elektryczne (między przewodnikami z prądem, w których
płynie prąd stały) i elektrostatyczne także zmieniają się odwrotnie
proporcjonalnie do kwadratu odległości.



W fizyce te wszystkie oddziaływania (w tym także oddziaływanie magnetyczne)
określa się nazwą "oddziaływania elektromagnetyczne" (
http://wiem.onet.pl/wiem/00a157.html ). Także mogę tylko powtórzyć: jeśli
definiujesz i dzielisz oddziaływania w inny sposób niż fizycy, to musisz dać
jakieś linki - inaczej żaden fizyk cię nie zrozumie.

Diabel Tasmanski

Witam

Cytat:Nie jestem genetykiem, wiec popraw mnie, jesli nie mam racji,
ale wydaje mi sie, ze majac kompletne DNA mozna je wszczepic
do komorki jajowej i spowodowac rozwoj organizmu,
sekwencjonowanie nie jest tu do niczego potrzebne.



Nie jest, ale jezeli jakosc DNA nie jest wystarczajaca do sekwencjonowania,
to tym bardziej nie bedzie wystarczajaca do wszczepienia. Sekwencjonowac
mozna DNA pofragmentowany, byle dalo sie z tych fragmentow zlozyc calosc.
Uzyskiwano juz zreszta krotkie coprawda, fragmenty DNA ze znacznie starszych
probek (np. neandertalczyk). Zeby myslec o klonowaniu organizmu, trzeba miec
nienaruszone jadro z calymi chromosomami - raczej w tym przypadku nierealne.
Inne podejscie (ale zastrzegam, na razie to science fiction) to wziac genom
najblizszego zyjacego krewniaka takiego zwierzecia i po kawalku podmieniac
na sekwencje wymarlego (tu trzeba by jednak przynajmniej moc zsekwencjonowac
mu caly genom).

Cytat:Ten szczeniak jest zakonserwowany w etanolu i dlatego
DNA jest w dobrym stanie (formaldehyd powoduje rozklad DNA).



Jest wiec szansa na wyciagniecie DNA dostatecznie dobrej jakosci, zeby byc
moze poznac sekwencje, ale raczej nie trafi sie jadro w na tyle dobrym
stanie, zeby klonowac organizm.  I tak troche czasu uplynie zanim bedziemy
mogli szybko i w miare niedrogo zsekwencjonowac taki genom (z bakteriami juz
idzie niezle, z wyzszymi organizmami to wciaz wieloletnie i kosztowne
projekty). O ile pamietam, to ci ludzie od 'tasmanian tiger' mieli raczej na
mysli wyciagniecie DNA, zbadanie stanowiska systematycznego tego wymarlego
zwierza itp. Wypowiedz o klonowaniu byla pomyslana raczej jako magnes dla
mediow (i finansowania), i jak zwykle zostalo to przez zadnych sensacji
dziennikarzy rozdmuchane. Sami naukowcy zaczeli sie potem z tego wycofywac,
ale o tym juz nikt nie chcial pisac. To zreszta coraz wiekszy problem, jak
wywazyc wypowiedzi dla prasy (a w dalszej kolejnosci, dla ludzi, ktorzy
trzymaja kase, czyli np. politykow, czy roznych fundacji) tak, zeby z jednej
strony przyciagnac ich uwage, a z drugiej, zeby nie wyszla z tego
fantastyka. W tym przypadku przesadzili w te druga strone.

Cytat:

eee, chyba nie przetrwalby tyle lat socjalizmu...



Obawiam sie, ze kapitalizm przemyslowy byl wlasnie tym, co wykonczylo
ivory-billed. Zacofanie kraju moglo by mu pomoc. O Kubie wyczytalem w moim
jedynym zrodle wiedzy o tutejszych ptakach - przewodniku National Geographic
(Field Guide to the Birds of North America).  Pisza, ze jeszcze okolo 1980
mogl byc tam widziany, podczas gdy w USA przepadl w latach 40.-50.

Cytat:Pileated jest najbardziej podobny z polnocno-amerykanskich dzieciolow
do ivory-billed, ale one nie naleza do tego samego rodzaju.
Ivory-billed (Campephilus) ma jeszcze co najmniej dwoch zyjacych
krewniakow w Ameryce Poludniowej. Pileated nalezy do rodzaju Dryocopus.



Ale, jak pewnie doskonale wiesz, systematyka bywa zwodnicza, dopoki nie
zrobi sie badan na podstawie sekwencji.

Cytat:Btw, widziales go kiedys w naturze ? Podobno sa w tych stronach.



Widzialem raz i z daleka, ale jest nie do pomylenia z zadnym innym
wystepujacym w tych stronach. Czesciej mozna uslyszec, jak bebni (dluzej i
mocniej niz inne tutejsze dziecioly), niz go zobaczyc, jest dosyc plochliwy
i lubi geste lasy. Co innego red-bellied woodpecker - ten to sie nawet
nauczyl korzystac z mojego karmnika przy oknie :)

Pozdrawiam

Wolnosc jako prawo dokonywania wyborow

W moim poprzednim poscie pt. "Wolnosc a instynkt..." (z dnia 17 VII)
wspomnialem o biblijnej przypowiesci opisujacej zycie czlowieka w Raju.
Czlowiek byl w Raju jakby poza Dobrem i Zlem. Dopiero grzech
(nieposluszenstwo) sprawil, ze czlowiek
stanal przed bardzo powaznym dylematem. Dokonujac wyboru zla spowodowal, ze
odtad stale juz musi wybierac i stale ma do wyboru Dobro i Zlo. Takich
wyborow dokonuje czlowiek wiele kazdego dnia.

Z drugiej jednak strony wolna wola czlowieka, sumienie, refleksyjnosc -
wydobywa czlowieka ponad swiat zwierzat. Zwierzeta bowiem kierują się
glownie instynktem i podążają za nim, nie odczuwając żadnych skrepowań.
Instynkt kieruje zachowaniami zwierzat w sposob niemalze nieomylny -
podpowiada on zwierzeciu CO JEST DLA NIEGO DOBRE. Te instynkty stoja na
strazy zycia, ktorego glownym celem jest jego zachowanie i przedluzenie
gatunku.

Jezeli zwierze kierujac sie instynktem zaspokaja okreslone potrzeby zyciowe,
to mozna by powiedziec, ze przezywa tym samym swoja wolnosc w sposob
nieskrepowany. Ale czy to naprawde jest wolnosc???

Wielu ludzi chcialoby powrotu do takiego stanu, stanu zycia na poziomie
zwierzecia, zycia kierowanego instynktami, instynktami zastepujacymi mu
mozliwosc podejmowania decyzji. Chcieliby oddac za darmo ciezar wolnosci,
nieustannego podejmowania decyzji za cene powrotu do stanu zycia kierowanego
instynktami.

Wlasnie alkoholizm, narkotyki - stanowia pewnego rodzaju ulatwienie do
powrotu czlowieka do takiego stanu. Alkohol paralizujac uczucia wyzsze -
wydobywa na wierzch to co w czlowieku jest zwierzcego - te wlasnie tlumione
popedy i nieuporzadkowane zachowania.

Wolnosc, jakiego doznaje zwierze kierujace sie wylacznie intynktami i
popedem - mozna nazwac wolnoscia "nierozumna". Pojecie wolnosci wlasciwej
odnosic sie moze tylko do bytu rozumnego, osobowego, obdarzonego
refleksyjnoscia, pamiecia, historia, kultura, bytu, ktory w duzej mierze
jest wierny nagromadzonym przez pokolenia i przekazywanym pokoleniowo
wzorcom.

Tylko OSOBA moze byc prawdziwie wolna. Moze byc wolna dlatego ze jest
swiadoma nie tylko swego istnienia, ale rowniez siega swoja refleksyjnoscia
do istnienia innych osob, krewnych, bliskich, a nawet przodkow, o ktorych
informacje czerpie poprzez wiedze zaczerpnieta inaczej anizeli tylko przez
geny i dziedzicznosc - bo za pomoca jezyka i przekazywanej tradycji oraz
wzorcow wspolzycia.

Prawdziwa wolnosc nie jest jednak mozliwa bez swiatla, bez poznania, bez

w ktorej czlowiek przebywa. Aby to wszystko rozeznac i nie zabladzic, nie
pogubic sie - potrzebne sa drogowskazy. Kiedy idziemy przez ciemny las
nocą - to jesli nie znamy drogi - potrzebujemy przynajmniej latarki.
Koniecznie potrzebne jest swiatlo rozpraszajace ciemnosci. Kiedy idziemy
przez dzika dzungle lub wedrujemy po gorach - cieszymy sie gdy mamy ze soba
przewodnika. Na rozstajach drog, na wszelkiego rodzaju krzyzówkach, wszedzie
tam gdzie potrzebny jest jakis szybki wybor - przydaje sie bardzo
drogowskaz.

Rinaldo